<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>platforma &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/platforma/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "platforma"</description>
	<pubDate>Mon, 06 Oct 2008 13:46:00 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Piłkarski kartel i amatorzy]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1888</link>
<pubDate>Sun, 05 Oct 2008 12:34:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.ro.wordpress.com/2008/10/05/pilkarski-kartel-i-amatorzy/</guid>
<description><![CDATA[
Pomijając faktyczne znaczenie sprawy konfliktu na linii rząd Donalda Tuska, a PZPN, warto się pr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Pomijając faktyczne znaczenie sprawy konfliktu na linii rząd Donalda Tuska, a PZPN, warto się przyjrzeć realnie tej zawierusze;</p>
<p>Mirosław Drzewiecki działa po amatorsku. Jego wniosek do Trybunału Arbitrażowego przy PKOL, który spowodował wprowadzenie do związku piłkarskiego komisarza Zawłockiego - jest w dalszym ciągu nie znany szerszemu ogółowi. Nie wiemy dlaczego te 38 stron, które są pokłosiem kontroli Ministerstwa Sportu i Turystyki, nie są opublikowane. Nie znajdziemy ich na stronie ministerstwa, nie ma też na niej stanowiska ministra Drzewieckiego. Również w materiałach przesłanych do FIFA i UEFA, z 2. października,  nie znajdujemy uzasadnienia powołania komisarza.</p>
<p>Drzewiecki, jak do tej pory, poza ogólnikowymi stwierdzeniami, że Zarząd PZPN działa niezgodnie ze statutem, nie jest wstanie podać żadnych konkretów, które by upoważniały do sformułowania tezy, że Michał Listkiewicz złamał prawo, lub działa na niekorzyść związku - a tym bardziej MSiT. Więcej - Drzewiecki nie ma faktycznie żadnego regresu wobec PZPN, ze względu na to, że ten nie jest dotowany przez skarb państwa.</p>
<p>Działania Roberta Zawłockiego, poza pokazaniem upoważnienia od TA ds. Sportu, przy PKOL - są praktycznie zerowe. Pan mecenas, ponoć fachowiec od spraw zwalczania korupcji, nie jest wstanie przedstawić opinii prawnej i uzasadnienia, na podstawie którego postanowił zawiesić Zarząd PZPN. Mówił o tym wczoraj Eugeniusz Kolator, wiceszef związku, który już trzykrotnie prosił poznańskiego prawnika o dokumenty i decyzję na piśmie. Pomimo wielokrotnych próśb członków Zarządu - nie był on wstanie przedstawić żadnego dokumentu, ani podeprzeć się żadnym przepisem prawnym. Pan Zawłocki jest figurantem ministra Drzewieckiego w PZPN, mającym za zadanie złapanie przyczółków dla dalszych działań politycznych w związku.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Jest oczywiście jasne, że kartel piłkarski, na czele z Blatterem i Platinim będzie bronił układu biznesowego i koleżeńskiego, jaki jest pomiędzy centralami piłkarskimi, a polskim związkiem. Po to są zapisy o autonomii i niezależności związków narodowych, aby interesy były chronione.</p>
<p>Naprawa PZPN jest w interesie polskiej piłki. Tylko, że jej naprawa, robiona pod zamówienie polityczne i po amatorsku, gdzie jak na razie widzimy na horyzoncie możliwość porażki i wieloletniego odsunięcia Polski od rozgrywek międzynarodowych - jest WBREW polskiej piłce. Również możliwość zabrania Polsce organizacji EURO 2012 - to strata. Strata biznesowa, prestiżowa, wizerunkowa i sportowa dla Polski.</p>
<p>Jak na razie, nie usłyszeliśmy od Mirosława Drzewieckiego ani jednego realnego słowa nie tylko na temat przyczyn i podstaw jego działań w PZPN, ale także jego projektów uzdrowienia sytuacji polskiej piłki. Nawet w trakcie spotkania w Sejmie, Drzewiecki przed komisją kultury fizycznej i sportu, nie był wstanie wyjść poza banały i ogólniki.</p>
<p>FIFA i UEFA postawiły sprawę na ostrzu noża, będąc pewne swojej siły i racji, opartych o swoje regulacje prawne. Oczywiście, polska strona natychmiast zaczęła mówić o szantażu. Bezzasadnie. Tu nie chodzi o żaden szantaż, ale o zasady, jakimi te organizacje się kierują, niezależnie, czy się to komuś podoba, czy nie. Dodatkowo dramatycznie psujemy sobie, i tak ostatnio nie najlepsze, relacje z naszym sąsiadem, Ukrainą.</p>
<p>Nie od dziś wiadomo, że Platforma Obywatelska sondażem stoi, sondażem i marketingiem. Cała sprawa rozliczeń i ataku na PZPN wygląda z perspektywy minionych dni na działanie polityczne, skierowane do wyborców. Zamówiono sondaż, jak zostaną odebrane działania mające na celu "sanację" PZPN, zlecono opracowanie planu działań - i ruszono do boju. Okazało się jednak, że nie doceniono przeciwnika, co jest tym bardziej dziwne, że już dwukrotnie PZPN, z jego promotorami okazał się silniejszy od polskich urzędników.</p>
<p>Przeciwnicy PO - ale nie tylko, bo również po prostu realiści, do których się zaliczam, zwracają uwagę, że działania Drzewieckiego (uzgodnione z "kochającym piłkę" Donaldem Tuskiem) mogą mieć, poza chęcią podbicia bębenka sondażowego, trzy przyczyny;</p>
<p>Przykrycie sprawy polskich stoczni, lub chęć rezygnacji, po awanturze, z organizacji EURO 2012. Trzecią przyczyną jest chęć obsadzenia w związku swoich nominantów.</p>
<p>I przykro mi to stwierdzić, ale jakoś nie przekonuje mnie banał o bezkompromisowej chęci oczyszczenia moralnego polskiej piłki. Jak również chęć walki z korupcją. Od tego są organy prawa i aparatu ścigania, policja, ABW, prokuratura i sądy.</p>
<p>Każde mieszanie się urzędnika państwowego w niezależny związek sportowy jest odczytywane jako działania polityczne. I również tak to wygląda w przypadku PZPN i pana Drzewieckiego.</p>
<p>Piłeczka jest po stronie Drzewieckiego i Donalda Tuska, termin ultimatum to godzina 12.00, poniedziałek 6 października. Są trzy opcje;</p>
<p style="padding-left:30px;">- Zawłocki, na wniosek ministra Drzewieckiego, jest odwołany przez Trybunał Arbitrażowy z funkcji komisarza w PZPN - pan Mirosław składa dymisję.<br />
- zostajemy ze stanem obecnym, czyli Drzewiecki i Tusk tak na prawdę pozostawiają decyzję, co do miejsca polskiej piłki i sprawy organizacji EURO 2012 w rękach Blattera i Platiniego<br />
- Drzewiecki i Tusk próbują przekonać wyżej wymienionych szefów związków piłkarskich do polskich racji - ale na to jest już za późno.</p>
<p>Mogą być oczywiście mutacje, szczególnie pierwszej możliwości, że Trybunał Arbitrażowy (poproszony po cichu przez Drzewieckiego) sam wycofa Zawłockiego.</p>
<p>Niezależnie od tego, jak się to skończy - Mirosław Drzewiecki i Donald Tusk tą grę rozegrali źle - i wygląda to na przegrane spotkanie.</p>
<p>Jak zwykle, od czasów Kazimierza Deyny - polska piłka nie ma środkowego rozgrywającego na odpowiednim poziomie. Są tylko jeźdźcy bez głowy.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Platforma . ]]></title>
<link>http://dilache.wordpress.com/?p=529</link>
<pubDate>Sun, 28 Sep 2008 19:50:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>metha2</dc:creator>
<guid>http://dilache.ro.wordpress.com/2008/09/28/platforma/</guid>
<description><![CDATA[
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://dilache.files.wordpress.com/2008/09/000290381.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-530" title="000290381" src="http://dilache.wordpress.com/files/2008/09/000290381.jpg" alt="" width="454" height="330" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Każdy ma swojego Palikota]]></title>
<link>http://robmyswoje.wordpress.com/?p=54</link>
<pubDate>Fri, 19 Sep 2008 01:12:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>absolutnie</dc:creator>
<guid>http://robmyswoje.ro.wordpress.com/2008/09/19/kazdy-ma-swojego-palikota/</guid>
<description><![CDATA[Obiecywaną od dawna notkę o pośle Palikocie pozwoliłem sobie zakończyć - jakże dziś modnym -]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Obiecywaną od dawna notkę o pośle Palikocie pozwoliłem sobie zakończyć - jakże dziś modnym - <strong>apelem</strong>.</p>
<p>Tytułowe zdanie zapożyczyłem od Donalda Tuska. W kwietniu 2007 dzisiejszy premier, wówczas jeszcze "tylko" poseł i szef PO, skomentował w ten sposób występ swojego dyżurnego <strong>wesołka</strong> Janusza Palikota na partyjnej konwencji. Na pozór wszystko wydawało się jasne: lider Platformy odciął się od osobnika demonstrującego przed kamerami koszulkę z napisami "Jestem z SLD" i "Jestem gejem" (swoją drogą - angielski wyraz "gay" oznaczał kiedyś właśnie "wesołka"), wytykając jednocześnie, że w każdym ugrupowaniu można znaleźć jakieś dziwadło (słuszne twierdzenie, choć należy tu dodać, że są partie - już Wy wiecie, jakie - które składają się <strong>wyłącznie</strong> z nich). "Ewrybody anderstent" - jak mawia drugi filar rządzącej koalicji, Waldemar Pawlak.</p>
<p>Palikot jednak wcale na tym nie poprzestał. Geje i lewica to była tylko rozgrzewka - dopiero przy wysuwaniu <strong>pomówień</strong> wobec prezydenta pokazał, co potrafi. I dopiero wtedy przyszło mi na myśl, że słowa Tuska można rozumieć zupełnie inaczej. Można interpretować je jako integralną część programu PO, istotny element zapowiadanego cudu. Palikot w każdym polskim domu! Kiedy już będziesz miał, Polaku, własnego Palikota, będzie Ci się żyło naprawdę lepiej! Palikot bowiem służy do wyręczania Cię w robieniu / mówieniu tego, co zrobić / powiedzieć byś chciał, ale z jakichś powodów się wstydzisz. Palikot pokaże język nielubianemu przez Ciebie koledze, <strong>podstawi nogę</strong> wyprzedzającemu Cię podczas biegu rywalowi, dyskretnie rozpowie w całym bloku, że sąsiadka, która nadepnęła Ci na odcisk, jest sklepową złodziejką. Ot, takie współczesne rozwinięcie pomysłu z <a href="http://pl.youtube.com/watch?v=2mK13tSH2JQ">piosenki Kabaretu Starszych Panów</a>.</p>
<p>Co bystrzejsi dostrzegają jednak, że w tym palikocim kraju nie byłoby wcale tak wesoło. Bo skoro swojego Palikota ma mieć <strong>każdy</strong> - to każdy! A jeśli każdy może się ukrywać za jego plecami dla posługiwania się oszczerstwem, to nikt nie zna dnia ani godziny, kiedy sam zostanie pomówiony, obrażony czy w inny sposób załatwiony na cacy. Można lubić albo nie lubić obecnego prezydenta, ale dla człowieka myślącego perspektywicznie oczywiste jest, że jego kadencja nie będzie trwała <strong>wiecznie</strong>. A następca - czy to będzie Komorowski, Tusk, czy nawet sam Palikot - wystawi się na podobne ataki ze strony opozycji. Podobne? Raczej jeszcze gorsze, w myśl przysłowia - "kto sieje wiatr, zbiera burzę".</p>
<p>Argumenty przytaczane na obronę Palikota są albo krótkowzroczne (jak te wyżej, popularne wśród entuzjastów PO), albo <strong>groteskowe</strong> (w jego własnym wykonaniu). Decyzję sejmowej Komisji Etyki, która ostatecznie postanowiła go nie karać, nazwał on "<em>zwycięstwem frontu wolności nad frontem okupacji</em>". Zarzut obrażenia głowy państwa poseł kwituje stwierdzeniem, że "<em>prezydent nie jest pomazańcem Bożym</em>" (to w "niepomazańca" można walić jak w treningowy worek?) i że "<em>został przez naród wynajęty do pracy, z której musi być rozliczany</em>" (Panie Pośle, jak tam praca komisji "Przyjazne Państwo"?). Na koniec dorzuca, że "<em>na Zachodzie debata publiczna jest ostrzejsza niż u nas</em>".</p>
<p>Z tym Zachodem to jednak <strong>niezupełnie</strong> tak, jak sobie Palikot wyobraża. Owszem - politycy potrafią tam dyskutować naprawdę ostro. Nieco inne są jednak tematy owej dyskusji. I tak, zamiast całymi dniami roztrząsać, czy prezydent jest chorym alkoholikiem, czy może raczej zdrowym chamem, spierają się na przykład o to, jak liczne mają być <strong>klasy</strong> w szkołach. Albo o to, jak lepiej przystosować przestrzeń publiczną dla niepełnosprawnych. Albo, jaki ma być przebieg następnej szybkiej linii kolejowej... Mniej widowiskowo, ale o ileż bardziej pożytecznie. Nie można by tak i u nas?<br />
<strong><br />
Apel:</strong></p>
<p>Pośle Palikot, do roboty! Ostro! By żyło się lepiej. Wszystkim!</p>
<p>Zaapelował: Roman</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Co się dzieje z Platformą?]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1791</link>
<pubDate>Fri, 12 Sep 2008 09:31:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.ro.wordpress.com/2008/09/12/co-sie-dzieje-z-platforma/</guid>
<description><![CDATA[
Nie od dziś wiadomo, że kwestia wizerunku Platformy Obywatelskiej i jej szefa, to dla działaczy ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Nie od dziś wiadomo, że kwestia wizerunku Platformy Obywatelskiej i jej szefa, to dla działaczy tej partii rzecz bardzo ważna. Tak ważna, że jak ostatnie dni pokazują - politycy zaczynają zatracać poczucie rzeczywistości. Wydaje się, że spadające notowania rządu, samego Donalda Tuska powodują, że silna grupa spin doctorów, głównie działających w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów traci nerwy.</p>
<p>Donald Tusk na sprawę gwałciciela z Podlasia zareagował tak, jakby to zrobił Jarosław Kaczyński, w wywiadzie dla "Faktu" (tfu, tfu...). Otóż autorytatywnie odmówił prawa do człowieczeństwa Krzysztofowi B., raz, bez uprawnień boskich, których jeszcze nie posiada, dwa, przed wyrokiem sądu. Jednocześnie dość arbitralnie opowiedział się za przymusową kastracją chemiczną pedofilów<br />
W dwóch zdaniach Tusk popełnił co najmniej nadużycia, uzurpując sobie prawo do decyzji i osądów nieuprawnionych moralnie i prawnie.<br />
Media i inni politycy podjęli ten temat, oczywiście myląc pojęcia. Kastracja (nie chemiczna, lecz farmakologiczna) jest w Polsce stosowana, oczywiście w mniejszym, niż potrzeby zakresie. Badania i doświadczenie wskazują, że jest to dobra metoda - ale w połączeniu z terapią psychologiczną, pod stałym monitoringiem i jako element zachęty do leczenia. W Polsce nie ma systemu kontroli - a właściwie opieki, bo pedofile są jednak ludźmi - nad nimi, po opuszczeniu wiezień. Jak statystyki wskazują, na Zachodzie, gdzie takie programy są stosowane - recydywa pedofilii wynosi kilkanaście procent. W Polsce - 80%...<br />
Jest wskazane, aby system kontroli, skorelowany z leczeniem i blokadą popędu płciowego działał nie w sposób represyjny - ale właśnie zachęcający do leczenia. Dopiero recydywa powinna być obarczona bezwzględnym nakazem blokady farmakologicznej popędu i wyższymi karami za przestępstwo.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Premiera Tuska uzupełnia minister Ewa Kopacz, która z kolei chce powołać w ramach MZ departament matki i dziecka, który ma prowadzić rejestrację wszystkich kobiet w ciąży, a następnie - prowadzić ich stały monitoring - żeby nie powiedzieć - inwigilację. Jeżeli kobieta się nie pojawi na badaniach, to wysłannik Wielkiego Brata ją odwiedzi i spyta, co się z ciążą dzieje... Dodatkowo system ma zająć się monitorowaniem prasy, w poszukiwaniu podejrzanych ogłoszeń gabinetów ginekologicznych...Czekam, kiedy ministerstwo Pani Kopacz zaproponuje elektroniczne obrączki monitorujące dla kobiet i stałe holdery na szyję.</p>
<p>Pani Kopacz sobie ciężko pracuje na tytuł najgorszej minister tego rządu, głównie zresztą brakiem, już prawie od roku, ustaw regulujących i restrukturyzujących ochronę zdrowia. Teraz do tego jeszcze dokłada bzdurne pomysły. Kilkanaście dni temu zapowiadał zakaz cesarskich cięć na prośbę rodzących..<br />
Szkoda, że nie zajmuje się tym, czym powinna - promocją edukacji seksualnej, zapłodnieniami in vitro i refundacją antykoncepcji.</p>
<p>I następny element, który świadczy o tym, że Platforma weszła w pisowskie gumiaki - to osławiona bomba legislacyjna. Wygląda na to, że rząd Donalda Tuska zamierza na siłę, bez należytej staranności legislacyjnej i bez dyskusji parlamentarnej, przepchnąć przez Sejm około 120 ustaw. Część z nich, około 80, to proste regulacje przepisów, wynikające z działań komisji Janusza Palikota. Nie można jednak założyć, że zmiana jednego, lub dwóch bzdurnych przepisów w ustawie, nie spowoduje tego, że nie będzie ona kolidowała z innymi przepisami albo wręcz nie stanie się niekonstytucyjna. Pozostałe ustawy, w liczbie 40., mają być to autorskie opracowania rządu. W tym pakiecie mają się znaleźć takie ważne tematy, jak zmiany w Karcie Nauczyciela i nowela ustawy oświatowej, ustawy dotyczące reformy samorządowej, ustawy zdrowotne, nowe zasady emerytur pomostowych, reforma KRUS, zmiany w finansowaniu partii politycznych, kodeks wyborczy, ustawa medialna.</p>
<p>Każdy z tych tematów to zagadnienie na osobną dyskusję parlamentarną - i rzeczową dyskusję w komisjach - a także dyskusje i konsultacje społeczne. Przypominam, że każda z ustaw powinna odbyć drogę tak zwanych trzech czytań, czyli dyskusji i przedstawienia na posiedzeniu plenarnym, potem w komisji branżowej, następnie znów dyskusja - i głosowanie. A do tego jeszcze Senat, który ma prawo do dyskusji i poprawek - i do odesłania ustawy znów pod obrady Sejmu.</p>
<p>Platforma wystawiła się na ostrzał - i to ze wszystkich kierunków. Opozycja już podniosła raban, co z jej propozycjami ustaw ( w sumie ponad 100 propozycji SLD i PiS), i już wiadomo, że "szybka legislacja", zakładana przez marszałka Bronisława Komorowskiego to mrzonki. Opozycja będzie stosowała obstrukcję parlamentarną, i wcale się jej nie dziwię. Takie instrumentalne traktowanie Sejmu, jako maszynki do głosowania nikomu nie może się podobać. Zamiast bomby legislacyjnej szykuje nam się gniot - i mega awantury w Sejmie. I nawet, kiedy ustawy wyjdą już z Sejmu - to pan na Pałacu Namiestnikowskim ma jeszcze prawo veta, które do niektórych propozycji na pewno zastosuje, i prawo do prewencyjnego przesłania ustaw do Trybunału Konstytucyjnego, dla zbadania zapisów nowych aktów prawnych z ustawą zasadniczą.</p>
<p>Nie wiem, czy przypadkiem nie jesteśmy świadkiem, kiedy Platforma Obywatelska popełnia wolne, krwawe harakiri. Zagubienie i populistyczne działania, wypowiedzi, napięcia na linii z PSL - to sygnał, że Donald Tusk traci kontrolę nad tym, co się wokół niego dzieje. Wydaje się, że powinien jak najszybciej dokonać korekty swojej ekipy, wywalić z niej osoby, które wizerunkowo mu szkodzą - Ewę Kopacz, Julię Piterę, Katarzynę Hall, a także Zbigniewa Chlebowskiego. I powinien skupić się na sensownych działaniach, a nie na populistycznych hasłach.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Un ghid pentru vloggeri]]></title>
<link>http://romuluscristea.wordpress.com/?p=790</link>
<pubDate>Mon, 08 Sep 2008 13:36:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>Romulus Cristea</dc:creator>
<guid>http://romuluscristea.ro.wordpress.com/2008/09/08/un-ghid-petru-vloggeri/</guid>
<description><![CDATA[Vlogging-ul se defineşte simplu: blogging  plus video. Însă în cadrul unui articol postat pe un ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Vlog">Vlogging-ul</a> se defineşte simplu: <a href="http://romulus-cristea.blogspot.com/">blogging </a> plus <a href="http://www.metacafe.com/channels/Romulus+Cristea">video</a>. Însă în cadrul unui articol postat pe un blog, partea video trebuie să fie predominantă ca să putem discuta de <a href="http://www.trilulilu.ro/RomulusCristea">vlogging</a>. În plus, <a href="http://www.trilulilu.ro/RomulusCristea">vlogging</a> presupune ceva mai mult decât simpla copiere a unui cod html de la <a href="http://www.youtube.com/romuluscristea">YouTube</a> sau altă platformă video şi postarea acestuia în cadrul unui articol. Am căutat suficient de mult în ciberspaţiu ca să găsesc o platformă acoperitoare ca facilităţi pentru vlogging care să includă transferarea fişierelor video prin toate metodele posibile implicând încărcare din calculator, înregistrare cu o cameră web, adăugarea unui cod html de video de pe alt site şi postare de la distanţă cu ajutorul unui telefon mobil sau prin satelit.  Nu ar fi de neglijat nici utilitatea unui buton de preluare a imaginiilor video şi transferare spre alte spaţii sociale sau platforme de <a href="http://my.opera.com/RomulusCristea">blogging</a>. Poate doar cu exceptia <a href="http://www.youtube.com/mobile">YouTube</a>, nu am găsit niciun spatiu web care să îndeplinească majoritatea cerinţelor anterioare, probabil astfel de platforme sunt încă în faza de dezvoltare şi cu siguranţă vor apărea cât de curând. O surpriză similară am avut când am căutat o platformă complexă de <a href="http://www.snapvine.com/romuluscristea">audio blogging</a> şi nu am găsit decît una, în variantă beta, la <a href="http://www.snapvine.com/romuluscristea">Snapvine</a>.<br />
Am găsit pe net numeroase sfaturi pentru cei pasionaţi de vlogging. Aşa am aflat că există aparatură video <a href="http://romuluscristea.files.wordpress.com/2008/09/sony-net-sharing-cam-detail1.jpg"></a>specializată (camere video digitale de dimensiuni foarte mici şi cu înregistrare pe carduri de memorie; <a href="http://romuluscristea.files.wordpress.com/2008/09/sony-net-sharing-cam-detail.jpg"><img class="alignright size-thumbnail wp-image-803" title="sony-net-sharing-cam-detail" src="http://romuluscristea.wordpress.com/files/2008/09/sony-net-sharing-cam-detail.jpg?w=128" alt="" width="128" height="72" /></a>transferarea fişierelor video din card se face direct, fără prelucrare, în blogurile video); plugin-uri şi fel de fel de programe de transfer şi prelucrare a fişierelor video. Toate dedicate pasionaţilor de vlogging. O cameră video de calitate pentru net sharing costă peste 2000 lei (precum <a href="http://www.samsung.com/he/products/camcorder/miniket/vp_x110l.asp">Samsung X110L</a>, <a href="http://www.micapublicitate.net/anunt-Camera-video-PoketDV-AHD200--rezolutie-HD-720p-----CARD-SDHC-4GB-98554.html">PoketDV AHD200 </a> şi altele, cu zoom optic de 10X, microfon integrat etc.), însă există unele suficient de accesibile ca preţ, circa 600 lei ( de exemplu, <a href="http://www.electronicworld.ro/produse/172-foto-video/197-camere-video/945-camileo-pro.html">Toshiba Camileo</a>, <a href="http://www.sonystyle.com/webapp/wcs/stores/servlet/ProductDisplay?catalogId=10551&#38;langId=-1&#38;productId=8198552921665171961&#38;storeId=10151">Sony NSC-GC1</a>)<br />
Cel mai interesant şi plin de informaţii blog care oferă sfaturi diverse pentru vloggeri este <a href="http://www.vlogblog.com">Vlog Blog - Communicating through Video - Tools, Tips, and Trends</a>, la adresa <a href="http://www.vlogblog.com">http://www.vlogblog.com</a>. Găsiţi aici tutoriale, aparatură recomandată, plugin-uri şi diverse trucuri pentru transmiterea şi prelucrarea fişierelor video.</p>
<p><a href="http://romuluscristea.files.wordpress.com/2008/09/vloh.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-800" title="vloh" src="http://romuluscristea.wordpress.com/files/2008/09/vloh.jpg?w=450" alt="" width="450" height="406" /></a><br />
Voi reveni curând cu un articol despre v-email (video email) şi butonul video de toolbar pentru <a href="http://romuluscristea.wordpress.com">WordPress</a>.Transmiterea de video e-mail este extrem de facilă, la îndemâna oricui şi de cele mai multe ori nu necesită nimic altceva decât acces la internet şi o cameră web. Nu e nevoie nici măcar de un soft specializat. Despte toate acestea în viitorul articol.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kto wypuścił tego Dżina?]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1765</link>
<pubDate>Sat, 06 Sep 2008 09:34:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.ro.wordpress.com/2008/09/06/kto-wypuscil-tego-dzina/</guid>
<description><![CDATA[
Chyba już nikogo, kto choć pobieżnie śledzi media, nie przekona deklaracja polityka, że tajnyc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Chyba już nikogo, kto choć pobieżnie śledzi media, nie przekona deklaracja polityka, że tajnych więzień CIA w Polsce nie było. Zresztą politycy zeszli już z poziomu "nie było więzień" do tekstu "nic nie mam do powiedzenia na ten temat", lub "nie jestem zwolniony z tajemnicy państwowej" i "zeznam wszystko przed prokuraturą". Kto polityka miałby zwolnić z tajemnicy państwowej - nie jest jasne, czy może zrobić to sejmowa komisja ds. służb specjalnych, na mocy ustawy o dostępie do informacji niejawnych, czy prezydium Sejmu, czy jeszcze ktoś inny.</p>
<p>O tajnych więzieniach, o lotach "Guantanamo Ekspres" przez Polskę jest wiadome już od 2005 roku. O tym, że te więzienia były - jest jasne już od roku 2006, czyli od momentu, kiedy gościła w naszym kraju <strong>specjalna komisja Parlamentu Europejskiego, pod przewodnictwem Carlosa Coelho</strong>, mająca zająć się wyjaśnieniem doniesień nie tylko prasowych o tajemniczych lotach samolotów CIA.</p>
<p>W skład komisji weszło 13 posłów PE, w tym trzech z Polski. Delegacja chciała się spotkać w sumie z dwudziestoma osobami, z czego aż 11 odmówiło. Między nimi byli również dziennikarze, co dla mnie jest nad wyraz dziwne, między innymi Sylwester Latkowski – znany dziennikarz śledczy, znany z doskonałych źródeł. . Inne osoby, które uchyliły się od spotkania z Komisją PE, to, między innymi;</p>
<p>Andrzej Barcikowski, szef ABW w latach 2002-2005, poseł Marek Biernacki, przewodniczący Komisji Służb Specjalnych, poseł Jerzy Szmajdziński, minister ON w latach 2001-2005. To ostatnie nazwisko jest szczególnie ważne w tej sprawie.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Zeznania złożył Jarosław Giziński, dziennikarz, „Newsweek Polska”, który stwierdził przed komisją, że istnienie więzień CIA w Polsce zostało potwierdzone przez „wysokiego rangą członka polskiego rządu”, w trakcie zbierania materiału do artykułu prasowego, który zamieścił w roku 2005.<br />
Jarosławowi Gizińskiemu nie udało się uzyskać od władz informacji na temat lotów CIA, o których wspomniano w sprawozdaniach instytucji badających te zarzuty.</p>
<p>Inny dziennikarz, z olsztyńskiego oddziału TVP, Adam Krzykowski (który, jak się wydaje, ma najgłębszą wiedzę, co się w Starych Kiejkutach działo), powiedział parlamentarzystom, że z informacji uzyskanych od funkcjonariuszy Służby Granicznej. odpowiedzialnych za lotnisko w Szymanach, wynikało, że w samolocie Boeing 737, który odbył międzylądowanie na lotnisku w Szymanach w dniu 22 września 2003 r. było w sumie 12 osób – oprócz załogi także 5 pasażerów, określających siebie mianem biznesmenów. Byli to ci sami ludzie, których widziano w Palma de Majorca, w Kabulu, w Kopenhadze, w Rumunii i bazie amerykańskiej w Ramstein, w Niemczech… a także w Skopie.</p>
<p>Z informacji przedstawionych przez Adama Krzykowskiego, uzyskanych od funkcjonariuszy SG, wynika , że pasażerowie Boeinga N313P byli wysokiej rangi urzędnikami CIA.</p>
<p>Komisja Parlamentu Europejskiego spędziła w Polsce kilka tygodni. Inne zeznania, w tym wspomnianej już Marioli Przewłockiej, nadzorującej w latach 2002 – 2003 lotnisko w Szymanach, wskazują, że przez Polskę przechodził szlak przerzutowy amerykańskiej CIA Szlakiem tym transportowano więźniów, talibów, ale jak się okazuje z szerszych opracowań – nie tylko, bo najprawdopodobniej nie zawsze legalnie ujętych ludzi podejrzanych o udział w Al. Kaidzie – do amerykańskiej bazy i więzienia w Guantanamo na Kubie. I komisja w swoim opracowaniu sugeruje, że na terenie naszego kraju mogła istnieć placówka, w której przesłuchiwano więźniów. Być może przy zastosowaniu tortur.</p>
<p>Ustalenie i raport komisji były sygnałem - sygnałem, który na szczęście nie został przez władze Prawa i Sprawiedliwości wykorzystany dla politycznej rozwałki. Niestety, jedną z osób, która posiadła wiedzę o tajemnicy, był wicepremier Roman Giertych - o czym dalej.</p>
<p>Obok Parlamentu Europejskiego swoje dochodzenie w tej sprawie prowadziła także Rada Europy. W połowie 2007 roku szwajcarski senator, <strong>Dick Martin</strong> przedstawił raport, w którym zawarł konkluzję, że <strong>Marek Siwiec</strong>, do roku 2005 szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, musiał wiedzieć o działalności więzień CIA na terenie Polski i że był koordynatorem projektu.</p>
<p>Marek Siwiec oczywiście zaprzeczył tego rodzaju doniesieniom. Wcześniej również były prezydent, Aleksander Kwaśniewski, oraz minister obrony narodowej rządu Leszka Millera, Szmajdziński, zaprzeczyli, że na terenie Polski miały miejsce jakiekolwiek nielegalne operacje – w tym działania tajnych więzień.</p>
<p>W tym czasie mnożyły się również doniesienia mediów. Głównie zza granicy, ale nie tylko.</p>
<p>Już w 2005 roku gazeta <strong>“Washington Post”</strong>, piórem swojej specjalistki od służb specjalnych <strong>Dana Priest</strong>, pisała o tajnych więzieniach CIA w Europie Wschodniej. Organizacja <strong>"Human Rights Watch"</strong>, zajmująca się monitorowaniem terroryzmu, głosem <strong>Johna Siftona</strong> potwierdziła, że ma dowody, iż samoloty używany przez CIA do przerzutu więźniów lądowały w 2003 r. w Polsce.</p>
<p>Znakomity film zrealizowała, na zamówienie telewizji brytyjskiej, polska dokumentalistka, <strong>Ewa Ewart.</strong></p>
<p>Film był doskonale zrobiony – logicznie pokazywał metodologię działania systemu wiezień i tak zwanego Guantanamo Express”, czyli flotylli samolotów CIA, które służyły jako transport więźniów po praktycznie całym Świecie. Nie rozdrabniał się na wiele wątków, lecz poprzez logiczne, precyzyjne pokazywanie wątków i mechanizmów pokazał cały scenariusz nielegalnych działań.</p>
<p>To, że do walki z terroryzmem konieczne jest używanie rozwiązań, delikatnie mówiąc, niestandardowych – jest oczywiste. Nie oznacza to jednak zgody na działania pozaprawne – nie tylko myśl prawa międzynarodowego, czy danego państwa – lecz również praw człowieka.</p>
<p>Film opisywał na przykładzie dwóch obywateli – jednego niemieckiego (Khaled el-Masri), pochodzenia irackiego i drugiego, brytyjskiego, pochodzenia pakistańskiego – mechanizm działania tego systemu tajnych operacji, opierających się o porwania, miejsca odosobnienia, więzienia i, niestety, tortury.</p>
<p>Jednym z bohaterów tego filmu było lotnisko, w owym czasie w gestii wojska, w Szymanach na Mazurach, w pobliżu bazy polskiego wywiadu w Starych Kiejkutach.</p>
<p>Już na jesieni 2005 roku pojawiły się informacje, że na lotnisku tym lądowały kilkakrotnie samoloty dyspozycyjne (Gulfstream) oraz raz samolot Boeing, które były własnością prywatnych firm – ale nie zwykłych firm, lecz będących przykrywkami CIA. Samoloty te lądowały, następnie podjeżdżały pod nie samochody z bazy polskiego wywiadu, furgonetki z zaciemnianymi oknami. i zabierały gości…Obsługa lotniska miała zakaz zbliżania się do samolotów.</p>
<p>W filmie pokazano, że oba samoloty – Gulfstream o numerze N 379P i Boeing N 313P, latające w barwach firmy Premier Executive Transport, były wykorzystane transporcie wspomnianych więźniów. Latały one po całej Europie – a uwaga i zainteresowanie internautów, obserwujących ich starty i lądowania pozwoliła na postawienie wniosków, że służyły one do przewozów więźniów – pomiędzy tajnymi więzieniami. I tak udało się powiązać lądowanie w Skopie, w Macedonii, z porwaniem obywatela brytyjskiego, podejrzanego o działalność na rzecz Al Kaidy.</p>
<p>W filmie znalazły się opisy przesłuchań i tortur, jakimi byli poddani obywatele Niemiec , i Wielkiej Brytanii, w celu wymuszenia na nich zeznań o współpracy z Al Kaidą. I logika powiązań, zeznań i wywiadów z tymi ludźmi i ich rodzinami, oraz zebrany materiał każe postawić tezę, że samoloty te przewoziły więźniów – być może również do więzienia w Starych Kiejstutach.</p>
<p>W dokumencie wypowiadała się także <strong>Mariola Przewłocka </strong>– jedyna chyba osoba, jak do tej pory, która nie boi się mówić otwarcie o tym, co widziała. A widziała tyle, że wystarczy to do tego, aby poważnie się zastanowić nad tym, czy działania polskich władz, polityków, służb specjalnych nie wymagają przypadkiem szerszego wyjaśnienia i omówienia. Między innymi widziała wysiadających z samolotów ludzi, którzy, jak pokazały inne dowody i nagrania pokazane w filmie – byli członkami grupy zajmującej się przesłuchaniami.</p>
<p>Kilka dni temu, dziennikarz Polsat News, <strong>Tomasz Machała</strong>, w porannym paśmie programowym, odbył ciekawą rozmowę ze <strong>Scottem Shanem</strong>, dziennikarzem gazety "New YorkTimes". Oto zapis tej rozmowy, zamieszczony przez dziennikarza na jego blogu;</p>
<p style="padding-left:30px;"><strong>Czy ma Pan jakieś wątpliwości, że w Polsce, w Szymanach było tajne więzienie CIA?</strong><br />
Byli wysocy oficerowie amerykańskiego wywiadu powiedzieli mi, że co najmniej przez pewien czas na północy Polski było tajne więzienie, gdzie przetrzymywano ważnych członków organizacji terrorystycznej Al- Kajda.<br />
<strong> Czy osoby, które to Panu powiedziały są w Pana przekonaniu wiarygodne?</strong><br />
Jestem dość pewien, że nie kłamią. Oczywiście w dziennikarstwie nigdy nie można być tego pewnym na 100 procent. Ale przecież również śledztwo Rady Europy ustaliło że w Polsce było to więzienie.<br />
<strong> Wiem, że nie może podać mi Pan nazwisk informatorów, ale kim są ci ludzie, skąd mają tę wiedzę?</strong><br />
Nie mogę być tu zbyt konkretny, bo naprawdę muszę chronić anonimowość moich źródeł. Ale to są oficerowie CIA, którzy odeszli już ze służby. To są ludzie którzy z pierwszej ręki mają wiedzę o programie tajnych więzień.<br />
<strong> A ilu jest tych informatorów- 10, 20?</strong><br />
Nie, nie. Powiedziałbym, że kilku, mniej niż sześciu. To jest ściśle tajne i niewiele osób chce o tym mówić<br />
<strong> Czy oficerowie z którymi Pan rozmawiali powiedzieli ilu więźniów było przetrzymywanych w Polsce?</strong><br />
Nie, nie dostałem konkretnej liczby. Powiedziano mi natomiast że w Polsce przez nieokreślony czas więziono <strong>Khalida Sheika Mohammeda</strong>, głównego organizatora ataków na USA 11 września oraz <strong>Abu Zubejde</strong>, bliski współpracownik Bin Ladena. On był pierwszym liderem Al Kaidy ujętym przez amerykańskie służby.<br />
<strong> Ale w ostatnim artykule sugeruje Pan, że więźniów było więcej niż tylko tych dwóch?</strong><br />
Tak, powiedziano mi że było co najmniej tych dwóch i jeszcze paru innych. CIA przetrzymywało więźniów w separatkach, przesłuchiwało osobno i tylko konfrontowało informacje.<br />
<strong> Najważniejszy więzień CIA w Polsce, to według Pana informacji Khalid Sheik Mohammed. Kim jest ten człowiek?</strong><br />
Jak mówiłem, głównym organizatorem ataku na USA 11 września 2001 roku. On był członkiem organizacji terrorystycznej jeszcze zanim wstąpił do Al Kaidy Bin Ladena. Szejk przekonał go do zaatakowania USA przy pomocy samolotów pasażerskich. On był wykształcony w amerykańskich szkołach. Dzięki temu miał większą niż inni terroryści Al Kaidy wiedzę jak działać w USA.<br />
<strong> I ten- jeden z najgroźniejszych na świecie terrorystów był przetrzymywany w Polsce?</strong><br />
Mogę tylko powiedzieć, że ludzie którzy powinni to wiedzieć powiedzieli mi że był on przetrzymywany w Polsce. Kiedy na ten temat powstały pierwsze artykuły w listopadzie 2005 roku więźniów szybko przewieziono w inne miejsce. Nie powiedziano mi gdzie. Wiem że CIA była pod presją żeby szybko zlikwidować więzienia w Polsce i Rumunii. Najpierw przewieziono ich w nieznane mi miejsce a potem do więzienia w zatoce Guantanamo na Kubie gdzie są teraz.<br />
<strong> Czy z perspektywy CIA ich przesłuchania w Polsce przyniosły cenne informacje?</strong><br />
Wiem, że Szejk Mohhamed przekazał CIA wiele informacji. Powiedziano mi, że przekazywał zarówno informacji prawdziwe, jak i fałszywe. Ale jak spojrzysz na raport komisji badającej ataki z 11 wrześniazobaczych w przypisach jak wiele informacji pochodzi od szejka Mohhameda.</p>
<p style="padding-left:30px;"><strong>Czy on albo inny więzień był w Polsce torturowany, jeśli tak, to w jaki sposób?</strong><br />
CIA poinformowała że na stu więźniów operacji tajnych więzień 1/3 była torturowana. Wiem że wobec co najmniej trzech z tych trzydziestu użyto metody nazywanej <strong>waterboarding, czyli podtapianie</strong>. Sądzę że tą metodę wykorzystywano w Polsce. Ale cały ten program jest super tajny i nie wiem czy w najbliższych latach poznamy jego szczegóły.<br />
<strong> Dlaczego CIA umieściło tajne więzienie właśnie w Polsce?</strong><br />
Powiedziano mi że Polska została wybrana ponieważ macie doświadczone i przyjazne w stosunku do USA służby specjalne. A także z powodów geograficznych- jesteście daleko od Bliskiego Wschodu, Afganistanu, Pakistanu gdzie przeciek z lokalizacji tajnego więzienia mógłby wywołać próbę odbicia więźniów. Wszystkie te czynniki zostały rozważone zanim poproszono Polskę o współpracę.<br />
<strong> Z tego co Pan wie, czy polski wywiad był pomocny w stosunku do CIA?</strong><br />
Nie mam szczegółowych informacji o roli jaką w tej sprawie odegrali oficerowie polskich służb. Ale przecież zgodzili się oni na budowie na polskim terytorium tajnego więzienia.<br />
<strong> Czy jest możliwe że polscy politycy nie wiedzieli że CIA ma w Polsce tajne więzienie, że służby nic politykom nie powiedziały?</strong><br />
To powinni ustalić polscy dziennikarze. Ale na przykład we Włoszech CIA porwało wprost z ulicy w Mediolanie człowieka podejrzanego o terroryzm i wywiozło go do Egiptu. Brali w tym udział oficerowie włoskiego wywiadu ale inni oficerowie i osoby nadzorujące służby nie były o tym uprzedzone. Tak może być wPolsce- część osób wiedziała, część osób która wiedzieć powinna, nie wiedziała.<br />
<strong> Były polski prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział ostatnio że w Polsce nie było tajnego więzienia. A nie że nic o tym nie wiedział. Czy Pana zdaniem mija się z prawdą?</strong><br />
Nie mam w tej sprawie zdania. Podtrzymuję że oficerowie CIA powiedzieli mi że agencja miała w Polsce więzienie.<br />
<strong> Polska prokuratura miesiąc temu wszczęła śledztwo, które ma wyjaśnić czy więzienie było. Czy Pana informatorzy zgodziliby się zeznawać w nim, jeśli zostaną wezwani, co jest prawdopodobne?</strong><br />
To jest ściśle tajna operacja. To oznacza że ani byli ani obecni oficerowie służb amerykańskich nie mogą o tym mówić. Ale przecież niektórzy rozmawiali ze mną pod warunkiem anonimowości. Czy współpracowaliby w oficjalnym śledztwie w Polsce to już zupełnie inne pytanie. Musimy poczekać i zobaczyć.<br />
<strong> Czy Pana zdaniem, jeśli to więzienie było to dla Polski jest powód do dumy, czy do wstydu?</strong>
</p>
<p style="padding-left:30px;">To musi ocenić każdy z polaków. W Stanach niektórzy są dumni że CIA złapało członków Al Kaidy i wyciągnęło od nich informacje. Są też Amerykanie którzy uważają że to ogromny wstyd, że służby USA stosowały tortury.</p>
<p style="padding-left:30px;"><strong>A Pan po której stronie Pan stoi?</strong><br />
Jestem reporterem, nie chcę wyrażać swojej opinii. Celem dziennikarzy jest zdobyć jak najwięcej informacji.</p>
<p>Problem zasadza się jednak na tym, nie czy więzienia były, lecz, czy polscy politycy wiedzieli, że w tych więzieniach dokonywane są tortury.</p>
<p>Sprawa jest poważna – ponieważ dotyczy łamania praw człowieka, które są fundamentem działania Unii Europejskiej. <strong>Jeżeli więźniowie CIA byli w Polsce przetrzymywani i być może torturowani – oznacza to złamanie artykułu 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, której nasz kraj jest sygnatariuszem, która zakazuje nie tylko tortur, ale także wszelkiego “nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania”.</strong><br />
Podobnie mówi artykuł 7. Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych ONZ oraz Konwencja w sprawie Zakazu Tortur.</p>
<p><span style="color:#ff6600;"><strong>W Polsce o bazie w Starych Kiejkutach wiedzieć musiało sześciu polityków i urzędników państwowych;</strong></span></p>
<p><span style="color:#ff6600;"><strong>Są to szef BBN, Marek Siwiec, Jerzy Szmajdziński, były minister ON, Marek Dukaczewski, ówczesny szef WSI, szef wywiady, Zbigniew Siemiątkowski, premier Leszek Miller, oraz prezydent RP - Aleksander Kwaśniewski.</strong></span></p>
<p>Oni musieli wiedzieć nie tylko o lotach - ale również o tym, kto jest w więzieniu polskich służb specjalnych przetrzymywany.</p>
<p><span style="color:#ff6600;"><strong>Jak na początku napisałem - problemem jest nie sama wiedza, lecz to, kto dopuścił, aby sprawa opuściła pomieszczenia służb specjalnych i została upubliczniona.</strong></span></p>
<p><span style="color:#ff6600;"><strong>Winnym tego jest premier Donald Tusk</strong></span>. Skierowanie sprawy, na podstawie listu Romana Giertycha do prokuratury, która jest dziurawa jak sito, to był największy błąd. Nie uczyniła tego administracja Jarosława Kaczyńskiego - zrobił to Donald Tusk. Nie wiemy, czy jego motywacją była chęć "dokopania" przy pomocy tej sprawy Jarosławowi Kaczyńskiemu,Zbigniewowi Ziobrze, czy ministrowi Wassermannowi - ale przekazanie sprawy tajnych służb otwartej prokuraturze cywilnej to głupota.</p>
<p>We wczorajszej wypowiedzi minister spraw zagranicznych stwierdził, że problem wiezień w Polsce jest problemem natury filozoficznej, na poziomie I roku studiów. Jest to wypowiedź infantylna, niegodna stanowiska zajmowanego przez Sikorskiego.</p>
<p>Polska jest w tej chwili, po rozbudzeniu medialnym sprawy więzień, wyjątkowo narażona na atak terrorystyczny - a również na ostre działania dyplomacji unijnej i rosyjskiej. Rosjanie bezspornie wykorzystają tą sytuację do pokazania Polski, jako kraju, który służył Stanom Zjednoczonym w niegodnych praktykach.</p>
<p>Sprawa więzień nie zostanie w Polsce wyjaśniona do końca - mam nadzieję, że administracja premiera Donalda Tuska pójdzie po rozum do głowy i zablokuje dalszy wypływ "rewelacji". Ale szkoda się już stała.</p>
<p>I nie jest wykluczone, że materiały dotyczące odpowiedzialności za więzienia - a co gorsze wiedzy polityków o torturach - są już poza Polską.</p>
<p>Azrael</p>
<p><strong><a href="http://machala.salon24.pl/91156,index.html" target="_blank">Wpis z blogu T.Machały</a></strong></p>
<p><em><strong>Opracowano na podstawie wcześniejszych artykułów</strong></em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Tarcza - za czapkę zgniłych śliwek]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1678</link>
<pubDate>Fri, 15 Aug 2008 09:51:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.ro.wordpress.com/2008/08/15/tarcza-za-czapke-zgnilych-sliwek/</guid>
<description><![CDATA[
„W sprawie tarczy &lt;&lt;przekroczyliśmy Rubikon&gt;&gt;” - powiedział Donald Tusk w wywiadz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>„W sprawie tarczy &#60;&#60;przekroczyliśmy Rubikon&#62;&#62;” - powiedział Donald Tusk w wywiadzie dla telewizji TVN 24, po uzgodnieniu parafowania umowy o instalacji  amerykańskiej tarczy antyrakietowej na terytorium Polski.<br />
Szkoda, że premier polskiego rządu, historyk z wykształcenia, nie wie jednocześnie, że przekroczenie Rubikonu przez Cezara oznaczało wojnę z republiką rzymską. I nie pamięta, że to nadużywane powiedzenie  jest synonimem „spalonych mostów”. Miejmy nadzieję, że samo parafowanie umowy, nie oznacza jeszcze jej podpisania.</p>
<p>Samo  parafowanie tego dokumentu, zostało wybrane w najgorszym z możliwych momentów. Już po wypowiedziach Lecha Kaczyńskiego i samego premiera, wiadomo, że powtarzane mantrycznie stwierdzenie,  iż tarcza nie jest skierowana przeciwko Rosji – nie jest prawdą. Podpisanie tego dokumentu, kiedy jeszcze trwa konflikt gruziński – to bardzo duża niezręczność. Rząd Donalda Tuska podjął decyzję nie z powodów bezpieczeństwa Polski – ale z czysto merkantylnych powodów politycznych. Tusk uważa, że moment kryzysu rosyjsko – gruzińskiego jest dobry, że atmosfera domniemanego zagrożenia przyczyni się do zwiększenia akceptacji tego posunięcia – i wzrostu popularności jego rządu i jego samego. Jest to wyjątkowo cyniczne podejście do sprawy. Okazuje się, że rząd Donalda Tuska i styl prowadzenia polityki, nie w interesie długofalowym, lecz pod kątem sondaży – jest bardzo zbliżony do tego, co reprezentowała poprzednia ekipa.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Ta instalacja rakietowa jest skierowana głównie przeciwko Rosji. Otaczanie Rosji pierścieniem rakiet lądowych, okrętów, wyposażonych w wyrzutnie i stacje radarowe i stacje nasłuchu radarowego, w ramach globalnego systemu militarnego USA – jest faktem.</p>
<p>Tarcza antyrakietowa wzbudza we mnie sprzeciw od samego początku. Uważam ją za niebezpieczny pomysł, z wielu względów, a szczególnie z powodu tego, że Polska samoistnie i bezkrytycznie wpisuje się w doktrynę obronną USA – i jednocześnie szkodzi naszym interesom w ramach NATO, jak i całej organizacji UE. Jest to jak na razie, głównie działanie polityczne, a nie wojskowe, ale dokładnie skierowane przeciwko Rosji – i szkodzące również jedności europejskiej.</p>
<p>W ramach programu tarczy, Amerykanie mają  rozmieścić w Polsce silosy z kilkunastoma rakietami przechwytującymi. Polska została wybrana na miejsce instalacji, nie tylko ze względów militarnych – ale głównie z  powodu, że prowadzi od 2001 roku politykę uległości wobec Stanów Zjednoczonych.</p>
<p>W Polsce i w Stanach Zjednoczonych, niezgodnie z prawdą, pisze się i mówi, że jest to system obronny, skierowany przeciwko tak zwanym „krajom zbójeckim”.W obecnych warunkach geopolitycznych to jest system ofensywny. I jest elementem ruchomego parasola militarnego, mającego chronić terytorium Stanów Zjednoczonych – w ramach globalnej strategii militarnej.</p>
<p>Stany Zjednoczone, wyzwoliwszy się z systemu dwubiegunowego Świata, po rozpadzie się Związku Radzieckiego, przyzwyczaiły się do roli hegemona.. I robią wszystko, aby za lat dwadzieścia, kiedy zostaną dogonione przez gospodarki – i zdolności militarne Chin i Indii – zachować taką pozycję.</p>
<p>Dążenie do takiego absolutnego prymatu militarnego grozi, na dłuższą metę destabilizacją Świata – i reakcją innych krajów. Kraje Dalekiego Wschodu nie uznają prymatu amerykańskiego, nie przyjmują do wiadomości hegemonii amerykańskiej – co może doprowadzić do eskalacji wyścigu zbrojeń. Rosjanie nie pozostają dłużni – już rozpoczęli instalacje swoich systemów rakietowych w rejonie kaliningradzkim, należy się spodziewać również, że nastąpi dyslokacja radzieckich rakiet tuż przy granicy Polski, na Białorusi.</p>
<p>Termin podpisania porozumienia wstępnego pokazuje, że Polska nie jest partnerem w tej grze. Jest tylko statystą, pionkiem, przedmiotem, którym się manipuluje. Rojenia co poniektórych polityków, że Polska bierze udział w grze globalnej, że zawiera z USA pakt o charakterze strategicznym – należy traktować jak niewczesne żarty.</p>
<p>Amerykanie zaoferowali, a Polacy przyjęli, że na terytorium Polski będzie stacjonowała JEDNA bateria systemu Patriot, wyposażona w rakiety PAC 2 i PAC 3, która będzie najprawdopodobniej chroniła samą bazę amerykańską. Nie będzie ona częścią składową polskiego systemu obronnego, ponieważ zostanie w dalszym ciągu pod dowództwem amerykańskim. Resztę będziemy mogli sobie dokupić... Nie mówi się jednak o tym, że system ten, nawet w wersji 3, jest już przestarzały.  Nie obroni on Polski choćby przed rosyjskimi systemami bliskiego zasięgu  Iskander-M.</p>
<p>Amerykanie i Polski rząd uzgodnił, że na obu krajach będą ciążyły wzajemne zobowiązanie, że na wypadek kłopotów Amerykanie pomogą Polsce, a Polska – Amerykanom. Na czym to ma polegać – nie bardzo wiadomo. Na konferencji prasowej amerykańskiego negocjatora, Johna Rooda, nie padło już tak ostatnio popularne stwierdzenie, że Amerykanie będą chronić Polskę całym swym arsenałem. Patrząc na Gruzję, możemy być za to pewni, że prezydent USA na pewno po ataku na Polskę wygłosi przemówienie... Nie mówi się już oficjalnie i nie wymienia się kwot pomocy amerykańskiej dla polskiej armii. Zresztą – popatrzmy na „Jaszczębie” pod Poznaniem, które więcej stoją w hangarach, na naprawach, na offset amerykański – i już będziemy wiedzieć, ile jest warta amerykańska pomoc.</p>
<p>Polska weszła w układ polityczny z USA i będzie składnikiem jej strategii militarnej, która jest modyfikacją strategii z lat pięćdziesiątych – strategii odpychania zagrożenia od jej terytorium. System tarczy nie jest systemem ochronnym Polski, nawet Europy. Tym bardziej, że w momencie dynamicznego rozwoju programów kosmicznych w Chinach i Indiach – traci ona rację bytu. Czynnikiem kształtującym doktryny – jest coraz mniej sprawa broni atomowej. Sami Amerykanie przyznają, że tarcza służy do ochrony nie tylko terytorium USA – ale również wojsk amerykańskich w różnych miejscach globu. Czyli, mówiąc wprost – amerykańskich interesów i sfer wpływów.</p>
<p>System tarczy antyrakietowej zmniejsza bezpieczeństwo Polski i uzależnia nasz na długie lata od Stanów Zjednoczonych – bez możliwości jakiekolwiek manewru. Tarcza ma służyć bezpieczeństwu terytorium USA i wojsk amerykańskich na świecie, a nie terytorium Polski. Podobnie jak za czasów działania Układu Warszawskiego – Polska wystawia się na ewentualne ataki ze strony przeciwników Ameryki.</p>
<p>Polska jest członkiem dobrowolnego systemu obronnego NATO. I bronią ją wielostronne gwarancje wewnątrz sojuszu. Przyjęcie systemu tarczy może być tylko osłabieniem integralności tego systemu – a włączenie w globalny system amerykański – ograniczeniem polskiej suwerenności. Godząc się na tarczę – Polska ogranicza swoją suwerenność – i utrwala złe relacje z Rosją.</p>
<p>Inne aspekty instalacji to wzrost bezpośredniego zagrożenia atakiem Polski – i to nie ze strony Rosji, ale ze strony organizacji terrorystycznych, jak również problem natury psychologicznej. Oto znów na terytorium Polski stacjonować będą obce wojska...</p>
<p>Polacy po raz kolejny dali się wykorzystać i zmanipulować. Rząd USA wykorzysta akt podpisania porozumienia w sprawie tarczy, jako element odwetu na Rosji za jej działania w Gruzji. Będzie to sygnał polityczny w kierunku Kremla, w którym Polska odegra rolę nie podmiotu polityki, lecz tylko jej narzędzia. Amerykanie zagrali na polskiej tubie, aby się na Miedwiediewie i Putinie odegrać – przynajmniej propagandowo, bo inaczej nie ma możliwości.</p>
<p>Do czasu konfliktu gruzińskiego istniała jeszcze niewielka nadzieją, że polskie „elity” polityczne zawarły układ. Że za tarczę, która jak się wydaje, „klepnięta” była już kilka miesięcy temu – Lech Kaczyński popisze ratyfikację Traktatu Lizbońskiego. Że choć raz tanie, polskie polityczne kalkulacje, okażą się dla Polski korzystne.</p>
<p>Niestety, wydaje się, że są to płonne nadzieje.</p>
<p>Na koniec refleksja osobista; Przez 10 miesięcy dawałem rządowi Donalda Tuska swój własny, prywatny kredyt zaufania. Właśnie się on skończył. Nie można w momencie, kiedy jego działania – a właściwie brak działań – szkodzi Polsce – popierać więcej tą ekipę.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jak Platforma swoich awansuje]]></title>
<link>http://cowpolscepiszczy.wordpress.com/?p=99</link>
<pubDate>Thu, 07 Aug 2008 08:35:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>cowpolscepiszczy</dc:creator>
<guid>http://cowpolscepiszczy.ro.wordpress.com/2008/08/07/jak-platforma-swoich-awansuje/</guid>
<description><![CDATA[PO bierze stołki w spółkach - alarmują związkowcy z KGHM. Sprawdziliśmy. Odkąd Platforma dosz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>PO bierze stołki w spółkach - alarmują związkowcy z KGHM. Sprawdziliśmy. Odkąd Platforma doszła do władzy, kariery jej działaczy zatrudnionych w koncernie przyspieszyły - donosi "Gazeta Wyborcza".</p>
<p>Platforma Obywatelska zapowiadała odpolitycznienie spółek przez wprowadzenie konkursów na stanowiska pracownicze, "Wyborcza" wykazuje jednak, że podobnie, jak poprzednie ekipy, PO jest uwikłana w wiele "politycznych nominacji". Donieśli o nich związkowcy KGHM Polska Miedź S.A. jednego z największych producentów miedzi na świecie, zaniepokojeni rozwojem karier działaczy i byłych działaczy klubu.</p>
<p>Jeden z członków PO i jej były szef w powiecie lubińskim, wieloletni pracownik KGHM, awansował na dyrektora generalnego departamentu inwestycji i rozwoju w biurze zarządu spółki zaraz po tym, jak Platforma przejęła władzę. Stanowisko otrzymała też żona posła PO Norberta Wojnarowskiego, natomiast Karol Szczepaniak, radny PO z Głogowa, został dyrektorem w spółce zależnej KGHM – Pol-Miedź Trans - mnoży przykłady "Gazeta". Awansowani pracownicy bronią się mówiąc, że nie można kogoś dyskryminować tylko dlatego, że należy do PO, bronią ich, a jednocześnie siebie, także pracodawcy tłumacząc swoje wybory kompetencjami kandydatów.</p>
<p>Przeszłość pokazuje jednak, że dziwnym zbiegiem okoliczności, po każdych kolejnych wyborach nowa ekipa rządząca obsadza stanowiska swoimi. Istnieją podejrzenia, że i tym razem nie jest inaczej, dlatego, aby wyjaśnić wątpliwości, zarząd KGHM powinien sprawdzić kompetencje zatrudnionych w spółce polityków.</p>
<p>Więcej na ten temat w "Gazecie Wyborczej".</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Tęsknota za centrum]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1638</link>
<pubDate>Wed, 06 Aug 2008 12:01:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.ro.wordpress.com/2008/08/06/tesknota-za-centrum/</guid>
<description><![CDATA[
To, o czym wróble ćwierkały od pewnego czasu, zdaje się materializować. Dariusz „Kajtek” R]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>To, o czym wróble ćwierkały od pewnego czasu, zdaje się materializować. Dariusz „Kajtek” Rosati ujawnił - powstaje nowe ugrupowanie centrowe, a właściwie centrolewicowe. Nie ma jeszcze nazwy, ale już wiadomo, że zaczynem tej partii jest SdPL jeszcze Marka Borowskiego i PD Onyszkiewicza.</p>
<p>Nazwiska są zacne. Cimoszewicz, Rosati, Borowski, Balicki, Lityński, Onyszkiewicz. Tylko, że na razie są to tylko nazwiska, a elektoratu nie bardzo widać...</p>
<p>Po lewej stronie sceny politycznej jest w dalszym ciągu więcej pytań i wątpliwości, niż odpowiedzi i dróg politycznych. SLD pod kierownictwem Grzegorza Napieralskiego jak na razie głównie się awanturuje i umacnia wizerunek swego szefa w mediach. Nie bardzo wiadomo, czy sprawa ustawy medialnej i sojuszu „ponad podziałami” z PiS to był przypadek i incydent, czy zamierzone działania. Nie wiadomo, czy retoryka a'la Zapatero to tylko retoryka, czy już zalążek programu. Nie bardzo wiadomo, czy Napieralskiego stać na zbudowanie programu zjednoczonej lewicy, czy nie jest intelektualnie i mentalnie do tego gotowy.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Leszek Miller sprawnie powołał partię, zbudował zręby programu i struktur. Zrobił kongres partii... i zamarł. Jego partia nie jest nawet umieszczam w sondażach (co uważam za zmowę), nie jest również odpowiednio traktowana przez media. To zresztą dla Leszka Millera ostatnio zawsze był problem. I do tego – konia ze złota uzdą dla tego, kto wymieni choć jedną znaną postać z tej partii, oprócz jej przywódcy.</p>
<p>Środowisko „Krytyki Politycznej” dalej się bawi w egzystencjalne dywagacje i czytanie Źiźka, tworzenie „nowego języka lewicy” (?), oraz występy jej szefa w mediach (ma straszne parcie na szkło...). Nie widać ani programu społecznego, ani tym bardziej ekonomicznego. Ta wypromowana przez prawicę „nowa lewica” coraz bardziej wygląda na ekipę kulturalno – towarzyską, niż na projekt społeczno – polityczny.</p>
<p>Reszta – to tak naprawdę „lewactwo”, które jest, póki się nie zjednoczy – planktonem politycznym.</p>
<p>Jak z tego widać – nowe ugrupowanie ma teoretycznie szanse. Pytanie tylko czy jest na nie zapotrzebowanie i jakie ma szanse na rynku politycznym.</p>
<p>Polska potrzebuje silnej i otwartej partii centrowej. Dwie dominujące formacje, Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość znalazły się w klinczu politycznym. Coraz bardziej wygląda na to, że obie te partie żyją głównie z konfliktu ze sobą i dla siebie. Że nie liczy się realizacja programu i zadań politycznych, lecz reaktywność na poczynania przeciwnika. Dodając do tego jeszcze konflikt na linii koalicja rządowa – Pałac Namiestnikowski – mamy sytuację pata politycznego, który prowadzi nieuchronnie do erozji poparcia dla PO.<br />
Tym bardziej, że widać, że partia stała się głównie platformą, na której Donald Tusk ma dojechać do wyborów w 2010 roku.</p>
<p>Obietnice wyborcze Donalda Tuska i jego projekty reform i modernizacji państwa są raz, że niweczone przez veta Lecha Kaczyńskiego, dwa, co jest nawet ważniejsze – kompletnie nieprzygotowane. Projekty, a właściwie drafty projektów ustaw zdrowotnych, edukacyjnych, finansów państwa – są tak ubogie i amatorskie, że nawet nie są prezentowane. Jedynymi jasnymi punktami tego rządu są MSWiA wicepremiera Schetyny i MSZ Radosława Sikorskiego. Tu są osiągnięcia – ale nie mają one przełożenia na sytuację w newralgicznych resortach, z punktu widzenia obywatela.</p>
<p>Obywatele, wyborcy zaczynają to widzieć. Poparcie dla partii i przede wszystkim rządu spada. To jest szansa dla nowej formacji.</p>
<p>Nowe ugrupowanie tu musi widzieć swoją szansę. Jej elektoratem są „młodzi, wykształceni, z dużych miast” - czyli właśnie elektorat PO. I ten elektorat lewicy, dla którego „lewactwo”, stare „grzechy” Leszka Millera i radykalizm Napieralskiego jest nie do przyjęcia. Tu jest szansa.</p>
<p>Jest oczywiście wiele pytań innych; Skąd pieniądze? Ustawa z 2000 roku o finansowaniu partii nie daje dużego pola manewru, choć trochę kasy po SdPL i PD, z koalicji LiD zostanie.<br />
Nie wiadomo jak ze strukturami i oczywiście, marketingiem politycznym. Ostatni sondaż prezydencki daje Włodzimierzowi Cimoszewiczowi znów mocną pozycję. Inne osoby, Borowski czy Jan Lityński – są również dobrze rozpoznawalne – i nie są to osoby skompromitowane. To jest szansa i dobry kapitał.<br />
Jak się daje zauważyć od razu, co nie jest do przecenienia – również nowe ugrupowanie może liczyć na wsparcie medialne. Wydaje się, że środowisko „Gazety Wyborczej” oraz koncernu ITI staje powoli bokiem do Platformy Obywatelskiej, która zawodzi – i szuka nowego „konia”, na którego może postawić. To może być dobre, moce wsparcie działalności.</p>
<p>Na naszych oczach dokonuje się, po raz drugi, połączenie dawnej solidarnościowej lewicy laickiej, z oświeconą lewicą. Unosi się nad tym duch Bronisława Geremka.</p>
<p>Tylko, że to, bez konsekwencji, programu, pieniędzy i wsparcia medialnego – może się skończyć tak, jak z nieboszczką Unią Demokratyczną.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Platforma "rządzi" rozporządzeniami]]></title>
<link>http://manobuso.wordpress.com/?p=252</link>
<pubDate>Thu, 31 Jul 2008 20:09:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>vertok</dc:creator>
<guid>http://manobuso.ro.wordpress.com/2008/07/31/platforma-rzadzi-rozporzadzeniami/</guid>
<description><![CDATA[Platformersi se wymyslili, że skoro Napierdalalski i Lesio nie chcą się bawić w ich ustawowej pi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Platformersi se wymyslili, że skoro Napierdalalski i Lesio nie chcą się bawić w ich ustawowej piaskownicy to oni zabierają zabawki i robią nową piaskownicę- rozporządzeniową.</p>
<p>I tak tłuką ludziom do głów tę bzdurę, że można efektywnie zmieniać kraj za pomocą aktów rangi podustawowej, które nie tylko nie mogą być sprzeczne z ustawami to jeszcze muszą być wydawane jedynie w tych wypadkach w których ustawy wyraźnie na to zezwalają.</p>
<p>Oczywiście "ich" prawnicy nad tym<a href="http://wyborcza.pl/1,75478,5523978,Schetyna__Media_na_polke.html"> pracują</a>, efekty tej pracy ja już znam: "wicie rozumicie towarzyszu Sketyna nie za wiele można zrobić". Oczywiście do mediów odtrąbi się sukces, 1000 udanych rozporządzeń na 1000-dniówkę światłego przywództwa Donalda. Ale w istocie niewiele one zmienią.</p>
<p>Zresztą jak ci prawnicy prezentują podobny poziom do tego Pana:</p>
<p><span class="bbtext">"Przecież nikt nie <a href="http://www.dziennik.pl/polityka/article214371/SMS_y_do_SLD_K_a_Co_wy_robicie_.html">powiedział</a>, że na KRRiT nie można zapisać w budżecie np. dwóch złotych" - odgraża się członek władz Platformy.</span></p>
<p>To pewnie będą mieli równie odjechane pomysły. Członek to brzmi dumnie.</p>
<p>Zamiast się wziąć porządnie do roboty i zasypać Lesia fest ustawami, których podważenie byłoby bardzo trudne to te bałwany wysyłają mu gniota od Flaszki-Katarasińskiej a potem ryczą, że Lesio zły, a Grzesio fe bo nie pomógł.</p>
<p>Złej baletnicy...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Koniec okresu ochronnego]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1625</link>
<pubDate>Sun, 27 Jul 2008 15:46:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.ro.wordpress.com/2008/07/27/koniec-okresu-ochronnego/</guid>
<description><![CDATA[
Kilka dni temu, pisząc o Grzegorzu Napieralskim i jego zadaniach na przyszłość, czyli konieczno]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Kilka dni temu, pisząc o Grzegorzu Napieralskim i jego zadaniach na przyszłość, czyli konieczności tworzenia nowej polityki lewicowej, wspomniałem, że na „rynku” politycznym znajduje się w dalszym ciągu duża grupa wyborców, którzy oczekują na swoją partię. Wspomniałem, że jest to raczej grupa centrowa i będzie ona rosła.<br />
I jakby dla potwierdzenia mojego poglądy, tygodnik opinii (sic!), „Wprost” opublikował sondaż Pentora, z którego wynika, że PO ma 30% poparcia, PiS – 17%,  SLD – 8%, a PSL – 4%. Nie znam techniki tego sondażu, ani na jakiej grupie i w jakim czasie był on robiony – ale niezbicie wynika z niego, że grupa niezdecydowanych powiększa się – głównie właśnie kosztem Platformy.</p>
<p>Platforma przegrywa na wszystkich frontach, nawet jeżeli wygrywa – to też wizerunkowo przegrywa, jak choćby w sprawie votum zaufania dla minister Ewy Kopacz. Dyskusja sejmowa wokół niej i ustaw, których kształtu w dalszym ciągu nie znamy – pokazuje, że paraliż decyzyjny i paraliż woli jest ogromny. Przegrywa w rozgrywce z urzędem prezydenta, który lekką i bezpieczną ręką wetuje wszystko, co mu rząd i koalicja podsunie, tym bardziej, że częściej są to knoty, jak nieuzgodniona ustawa medialna. Przegrywa również dlatego, że nawet dobre ustawy, jak nowel tzw. ustawy kominowej – są źle prezentowane.<br />
PO traci również wizerunkowo. Afera sopocka, z prezydentem Karnowskim, został do końca „wygrana” medialnie przez Prawo i Sprawiedliwość i nawet kolejny happening Janusz Palikota nie pomógł w tej sytuacji.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Zamieszanie w sejmowej komisji regulaminowej – też nie przysporzyło PO splendoru, ani punktów sondażowych. Wygrano sprawę – ale na ekranach telewizorów widzieliśmy nie tylko warchołów z PiS, ale również podbną, zacietrzewioną twarz Platformy, pod postacią Stefana Niesiołowskiego. Uważam, że Donald Tusk powinien tego polityka odsunąć na jakiś czas od mediów, usunąć go w cień, bo jeżeli Janusz Palikot, jako czerwona płachta na Lecha Kaczyńskiego się sprawdza – to wicemarszałek Sejmu wszedł już na taki poziom emocji, że wizerunkowo szkodzi partii i samemu Tuskowi.</p>
<p>A właśnie wizerunkowo do tej pory PO głównie się różni od PiS. To ma być liberalna, proeuropejska partia, która przeciwstawia się zamkniętej, populistycznej PiS. PiS jednak umiejętnie wygrywa, wciągając PO w awantury, i przepychanki prezydenckie, nie zyskując wprawdzie, ale osłabiając konkurenta.</p>
<p>Doskonale wiemy, że obie partie, oba środowiska polityczne są tak naprawdę bardzo blisko siebie. Pomijam pewną grupę posłów i senatorów, zbliżonych do Radia Maryja i Tadeusza Rydzyka, ponieważ jest to środowisko dla głównego nurtu, organizacji PiS marginalne i nie nadające tonu całej partii – a zaadaptowane przez Jarosława Kaczyńskiego w celach czysto koniunkturalnych. Niestety, jeżeli chodzi natomiast o sposób postrzegania świata, o pewne zasady i metody – tym partiom nie jest od siebie daleko. Już przed wyborami w roku 2005 wszyscy zakładali, że obie partie będą rządzić razem – jedni w sferze idei i rozliczeń, drudzy w sferze polityki gospodarczej, finansów i polityki zagranicznej. Obie partie miały wspólne idee, wspólne platformy programowe. I powiedzmy sobie szczerze – nie wiele się zmieniło. Różni je tylko głównie styl sprawowania władzy.</p>
<p>Donald Tusk za bardzo myśli o wyborach prezydenckich w 2010 roku. Nawet jeżeli nie werbalizuje tego, nawet jeżeli powstrzymuje Grzegorza Schetynę przed powiedzeniem wyraźnie, że będzie startował, a obecny wicepremier zajmie jego miejsce, to jednak gdzieś „za uszami” to kandydowanie go męczy. To bardzo źle, destrukcyjnie wpływa na niego – i finalnie na poczynania i jego partii i przede wszystkim rządu. Jest to stan dryfu politycznego, w który Tusk postawił nie tylko siebie – ale również rząd.</p>
<p>Donald Tusk zapowiadał, że będzie chciał mocno osłabić Prawo i Sprawiedliwość. Jak na razie – nie idzie to zbyt łatwo. Komisje sejmowe utknęły w procedurach i dokumentach, zręcznie zresztą paraliżowane przez posłów PiS, płockie dochodzenie wobec Zbigniewa Ziobry nie wiadomo jak się zakończy, tym bardziej, że niektórzy komentatorzy zwracają uwagę na wątłość materiału dowodowego i niejednoznaczność oceny tego, czy Ziobro miał prawo do pokazania materiałów śledztwa w sprawie mafii paliwowej Jarosławowi Kaczyńskiemu, czy jednak nie. A i sam Donald Tusk coraz częściej powtarza, że nie zależy mu na całkowitym zniszczeniu Prawa i Sprawiedliwości, że silna i odpowiedzialna opozycja to wartość sama w sobie. Jest to dość dziwne, bo dla utrzymania władzy (i jej rozszerzenia, w formie prezydentury) zniszczenie i podzielenie najsilniejszej partii opozycyjnej powinno być najważniejszym zadaniem politycznym, w tym obszarze.</p>
<p>Dwuletnie rządy Prawa i Sprawiedliwości zdefiniowały na nowo podział polityczny polskiej sceny. Ale nie jest on dany raz na zawsze, nawet pomijając obowiązujące przepisy dotyczące finansowania partii politycznych i ordynację wyborczą. Nie mamy tak jednoznacznego podziału na partie postsolidarnościowe i postkomunistyczne lub populistyczne, linia podziału nie biegnie jednoznacznie po linii tego, jak jest stosunek do czasów PRL. Nie ma również już, po wyborach 2007 roku podziału, który został stworzony na potrzeby walki politycznej przez Jarosława Kaczyńskiego – czyli podziału na „Polskę liberalną”, czyli złą i „Polskę solidarna”, czyli program stworzony dla Polaków, przez patriotów z PiS.</p>
<p>Dwie partie centralne sceny politycznej próbują zepchnąć inne na margines, zawłaszczając różne sfery życia publicznego, tak jak ostatnio PO próbując zwasalizować na nowo media publiczne, na co nie chciał przystać SLD.</p>
<p>Życie nie znosi próżni. I wydaje się, że może pojawić się na scenie nowa siła, która będzie wygarniać z PO elektorat. A właściwie – dwie siły.<br />
O jednej pisałem już kilka dni temu – to SLD, które jeżeli Napieralski będzie mądrze ją prowadził i uda mu się dogadać z innymi ugrupowaniami lewicowymi – może wykorzystać sytuację ponownego rozczłonkowania prawicy – i może zdarzyć się sytuacja analogiczna do roku 1993, gdzie lewica, mając tylko 20,5% głosów, zdobyła ponad 37% mandatów i rządziła razem z PSL. Nie jest to nierealne, aby SLD, lub zjednoczony blok lewicy, nie zdobył w 2011 roku takiej ilości głosów, tym bardziej, że wcale nie wykluczone, że na scenie politycznej pojawi się wkrótce nowe ugrupowanie.</p>
<p>Inicjatywa wrocławska, skupiona wokół portalu i stowarzyszenia „Polska XXI” wygląda na grupę wzajemnej adoracji, ale nie pozbawioną pewnych wartości, które w granicznych przypadkach mogą przynieść niespodziewany sukces. Nazwiska są tam przednie – Jan Maria Rokita, chodzący w glorii człowieka, który o państwie wie wszystko, jest wizjonerem, intelektualista, i do tego jeszcze z Krakowa… Michał Kazimierz Ujazdowski, który jest młodszy, niż się niektórym wydaje, Rafał Matyja, oryginalny politolog, no i najważniejszy z tego środowiska, ten za którym się ciągnie sława dobrego włodarza Wrocławia i wizjonera – Rafał Dutkiewicz.</p>
<p>Do tej pory patrzyłem na tą ekipę z przymrużeniem oka, pamiętając dokonania i sukcesy (głównie moralne...) dwóch pierwszych Panów. Ale w sprzyjających warunkach, może to się przerodzić w ugrupowanie polityczne o rozsądnym poparciu.</p>
<p>Polskie partie polityczne nie mają zwyczaju korzystania z zaplecza intelektualnego, z programów. Doświadczył tego Jan Maria Rokita, którego ceglaste opracowania nigdy w jego macierzystej partii nie zostały poddane poważnej dyskusji. Polskim partiom politycznym potrzebni są spin doktorzy, ludzie od wizerunku i marketingu politycznego – a nie myśliciele i wizjonerzy.</p>
<p>Politycy inicjatywy „Polska XXI” mówili do tej pory, że nie myślą o założeniu formacji politycznej. Być może. Tylko w związku z tym zachodzi pytanie; Jak w systemie, w którym istnieje priorytet prowadzenia polityki przez partie polityczne, zamierzają swoje programy i opracowania wdrożyć w życie?</p>
<p>Okazuje się, że jednak coś się zaczyna dziać. Otóż Rafał Dutkiewicz gościł u Bogdana Rymanowskiego w TVN24 i zaczepiony przez niego w sprawie ewentualnego kandydowania na stanowisko prezydenta RP, po raz pierwszy nie powiedział „nie” i zdeklarował, że na jesieni pewne sprawy się wyjaśnią.</p>
<p>Politycy i politolodzy z portalu „Polska XXI” uruchomili dyskusję polityczną na temat Polski. Ma ona zasięg   dość ograniczony i hermetyczny, ale jest zauważalna, również przez media. Politycy tej formacji intelektualnej weszli w obieg medialny i zajęli miejsce polityków PiS, bojkotujących media, głównie koncernu ITI.</p>
<p>Może to oznaczać, że środowisko konserwatystów – ale nie katolickich doktrynerów – rozpoczyna „długi marsz” do Sejmu, z przystankami na wybory do parlamentu europejskiego i wyborami prezydenckimi.</p>
<p>Platforma ma wyjątkowo dużo problemów. Jako partia rządząca – ewidentnie nie daje sobie rady (co może zdenerwować PSL). Nie daje sobie rady z PiS. I pod bokiem rosną konkurenci, czego jeszcze kilka miesięcy temu nie było widać.</p>
<p>Nic nie jest dane na zawsze, a polska praktyka polityczna wskazuje, że władza w Polsce dawana jest tylko na cztery lata albo i krócej.<br />
Jeżeli Donald Tusk chce przełamać tą tradycję – musi się wziąć do roboty.</p>
<p>Azrael</p>
<p>P.S. Podziękowanie Ninie N. za inspirację :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Napieralski i cztery wina]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1615</link>
<pubDate>Thu, 24 Jul 2008 16:34:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.ro.wordpress.com/2008/07/24/napieralski-i-cztery-wina/</guid>
<description><![CDATA[
Nowy szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Grzegorz Napieralski, wykazuje dość dużą inicjatywę p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Nowy szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Grzegorz Napieralski, wykazuje dość dużą inicjatywę polityczną i  ruchliwość. Jest go pełno w mediach, ciągle ma nowe pomysły, w wielu przypadkach jest postrzegany, jako ciekawa "partia do wzięcia". I dla koalicji rządowe i dla opozycyjnego PiS. Czy i jak potrafi z tego skorzystać?</p>
<p>Tuż po czerwcowym zwycięstwie w wyborach do władz partii, zamieścił na swoim blogu wpis, w którym postawił sobie jako główny cel uczynienie z SLD (lub formacji zjednoczonej lewicy) drugiej siły na scenie politycznej. Dlaczego nie pierwszej - tego nie wiemy. Brak wiary, zdolności, pomysłu programowego, czy może realizm? Wydaje się, że wszystko po trochu. Jednym konkretem, który Grzegorz Napieralski zamieścił w tym swoim wpisie - jest sprawa obrony Kodeksu Pracy. Dalej były hasła o obronie pamięci wszystkich, którzy walczyli o Polskę (?) oraz szerzej omówione sprawy walki o prawa kobiet - aborcja i zapłodnienia in vitro. Czyli - znany katalog tematów.<br />
<em> "Nasz program to Polska, w której odnajdą się wszyscy – wolna jak dziś Hiszpania, zamożna jak Skandynawia” - takie hasło się tam znalazło, tylko, niestety, bez opisu, co się za tym ma dokładnie kryć.</em><br />
Potem był wyjazd do guru - Zapatero - ale jakoś nie widać po tej wyprawie przełożenia, w działaniach i konkretnych propozycjach.</p>
<p><!--more--></p>
<p>W obecnej sytuacji politycznej SLD pod kierownictwem Napieralskiego zaczyna odgrywać znaną nam już z działań PSL rolę "obrotowego" sceny politycznej. Z tym, że Waldemar Pawlak to szczwany lis i wie, co i za co przehandlować, kiedy zostawić przynętę za cenę niezależności (i miejsc w parlamencie), a kiedy docisnąć, aby zdobyć swoje.</p>
<p>Usłyszeliśmy dziś, że w trakcie długiej rozmowy u Lecha Kaczyńskiego w Pałacu Namiestnikowskim omawiano nie tylko sprawy ustawy medialnej,  gdzie SLD obiecało, że się wstrzyma od głosu, ale również inne zagadnienia - pakiet ustaw zdrowotnych minister Kopacz, oraz tzw. ustawę kominową, czyli nowelę ustawy o komercjalizacji przedsiębiorstw państwowych.<br />
Komunikat, jaki popłynął do prasy, i to ze strony polityków PiS, jest taki, że że PiS i Klub Lewicy będą wiele razy głosować tak samo w Sejmie, czyli ręka w rękę realizować program działań przeciwko rządowi.<br />
<em> "Obie strony doszły do wniosku, że wojna między PiS a SLD żadnej z partii tak naprawdę nie służy, bo zyskuje na niej tylko Platforma. Stąd pomysł na wspólną grę do jednej bramki"</em><br />
Pytanie jest takie - czy tylko traci Platforma Obywatelska, a nie przypadkiem zyskuje Prawo i Sprawiedliwość?</p>
<p>PiS, co wielokrotnie zostało potwierdzone empirycznie, to partia socjalna, lewicowa w programie i populistyczna w swojej retoryce. Jej celem jest utrzymanie za wszelką cenę przy sobie elektoratu roszczeniowego, tego, który został otrzymany w spadku po LPR i Samoobronie (bo inteligencja już gremialnie odpłynęła w stronę centrowej PO) i zdobycie nowego, łatwego i dającego się zmanipulować elektoratu. A gdzie go nie może znaleźć, jak nie wśród wyborców lewicy?! Nie zapomnijmy również, że Lech Kaczyński, pisowski prezydent jest admiratorem związków zawodowych - i będzie je kokietował... kosztem SLD.</p>
<p>Napieralski ma zadania społeczne, pracownicze. Tylko, że próba realizacji tego programu przy współpracy z PiS i Jarosławem Kaczyńskim to ślepa uliczka, która może się skończyć jeszcze większą marginalizacją lewicy. Napieralski musi zbudować własny, autorski program - i to nie tylko w sferze ekonomicznej, ale program nośny dla tych sfer, które są młode, zadowolone, otwarte światopoglądowo... i obecnie lokują się w centrum, czyli są potencjalnymi klientami PO.</p>
<p>Szef SLD powinien spojrzeć w sondaże, które mówią, że PO zaczyna spadać poparcie. Platforma zaczyna mieć zadyszkę, pytania o programy i reformy stają już coraz bardziej natarczywe, a sakwa z ustawami - jak u misia Puchatka - coraz bardziej pusta. PiS poparcie rośnie, ale nie tak jak by Jarosław Kaczyński chciał. Dlaczego? A dlatego, że PiS, dzięki właśnie niemu i tragicznemu PR politycznemu ma ogromny elektorat negatywny. Oznacza to, że na "rynku wyborczym" pojawia się znów duża ilość "wolnego elektoratu". Elektoratu, który można podjąć. I trzeba to umieć. zrobić.</p>
<p>Napieralski zaprzeczył jakoby zawarł jakiekolwiek porozumienie z Lechem Kaczyńskim, w sprawie podtrzymania  wet prezydenckich  do ustaw zdrowotnych czy noweli tzw. ustawy kominowej. Miejmy nadzieję, że jest to prawda, bo spotkanie było długie i nie wykluczone, że "pękło" na nim kilka flaszek czerwonego. A Grzegorz Napieralski nie jest zapewne takim praktykiem, jak prezydent i może coś obiecał (a i nagrany mógł zostać...).</p>
<p>Napieralski musi prowadzić politykę samodzielną i zrównoważoną wobec obu większych partii. Dlatego weto wobec ustawy medialnej powinno zostać odrzucone - to byłby gest wobec Platformy Obywatelskiej, a prztyczek w stronę Prawa i Sprawiedliwości. Za coś, oczywiście, w sensie programowym.</p>
<p>Najważniejszym zadaniem dla Grzegorza Napieralskiego jest jednak zbudowanie programu politycznego - i to nie tylko dla Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Jeżeli nie zrobi tego, to może się to dla niego tragicznie skończyć już w 2010 roku.<br />
Jeżeli uważnie popatrzy, nawet na to, co się działo wczoraj w polskim parlamencie - to zobaczy, że PiS  okopuje  się wokół własnego elektoratu, i zrobi wszystko, aby do wyborów parlamentarnych w 2010<br />
roku poszło jak najmniej wyborców. A to może oznaczać klęskę samotnej, rozczłonkowanej lewicy.<br />
Na miejscu szefa SLD zacząłbym już rozmowy i z partią Borowskiego, i z PL Leszka Millera, zacząłbym próbować budowy zupełnie nowego programu społecznego (Sierakowski się kłania), odświeżył image partii - i przestał prowadzić handlu obnośnego ustawami z PO i PiS.</p>
<p>I broń Panie B. jakiegokolwiek bruderszaftu z Lechem Kaczyńskim!</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wojna z cokołem]]></title>
<link>http://bajlajn.wordpress.com/?p=18</link>
<pubDate>Tue, 22 Jul 2008 10:30:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mateusz Zuravik</dc:creator>
<guid>http://bajlajn.ro.wordpress.com/2008/07/22/wojna-z-cokolem/</guid>
<description><![CDATA[Widmo neoendecji krąży nad Polską. Ta dzisiejsza nie ma już twarzy bojówek Młodzieży Wszechpo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Widmo neoendecji krąży nad Polską. Ta dzisiejsza nie ma już twarzy bojówek Młodzieży Wszechpolskiej i Obozu Narodowo Radykalnego. Te organizacje istnieją, choć, szczęśliwie, nie mają w życiu publicznym dominującej pozycji. Dzisiejsza neoendecja nie wypisuje już na sztandary antysemityzmu, choć wielu kręgom jest nadal bardzo bliski. Współczesny nurt narodowy obecny w politycznym mainstreamie ze swojego protoplasty ma przede wszystkim hurrapatriotyczne zadęcie, groteskowy patos i obsesyjne przywiązanie do katolicyzmu. Przez ostatnie dwadzieścia lat wydawało się, że z czasem Polacy pod tym względem nieco bardziej się zeuropeizują. Tymczasem wybory z 2005 roku pokazały coś zupełnie przeciwnego.</p>
<p><a href="http://bajlajn.files.wordpress.com/2008/07/polak.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-20" style="border:0 none;margin:3px;" src="http://bajlajn.wordpress.com/files/2008/07/polak.jpg?w=146" alt="" width="146" height="300" /></a>PiS wygrał wybory grając na ukrytych w polskim społeczeństwie kompleksach. Polska miała dojść do "należnej jej pozycji", bracia Kaczyńscy odwołali się do marzeń o dumnym mocarstwie między Niemcami a Rosją. Polska w ich wizji miała nie kłaniać się sąsiadom, mogła natomiast pozwolić sobie na arogancję na arenie międzynarodowej (co najlepiej widać było na przykładzie minister Fotygi). Jak inaczej można nazwać sytuację, w której minister spraw zagranicznych nie przyjmuje kwiatów od rosyjskiego ambasadora? Jeszcze przed kampanią wyborczą z 2005 roku Jarosław Kaczyński zapowiadał, że upomni się u Niemców o odszkodowania za zbombardowanie Warszawy. Sojusz z nacjonalistycznymi mediami Tadeusza Rydzyka ułatwił natomiast dotarcie do grupy docelowej. Ta strategia marketingowa okazała się na tyle skuteczna, że umożliwiła zdobycie władzy. Wielu wyborcom spodobała się postawa w stylu "albośmy to jacy tacy".</p>
<p>Być może po latach dorabiania się, po długo oczekiwanym wejściu do Unii Europejskiej (choć potem tyle razy atakowanej) społeczeństwo poczuło, że czas zaakcentować w sferze publicznej nie tylko pieniądze i dobrobyt, ale też własną narodową tożsamość. Rzecz w tym, że nie bardzo było, do czego się odwołać. Patriotyzm z lat komunizmu (który wbrew pozorom istniał, ale jego forma po 1989 roku budziła złe skojarzenia) został z gruntu odrzucony, mimo że w momentami akcentował cenne wartości pozytywistyczne, by wspomnieć choćby potrzebę edukacji w upośledzonych warstwach społeczeństwa czy wspólną pracę na rzecz kraju. A że było to wszystko przaśne i siermiężne? Było, to fakt, ale wraz z absurdalną formą wyzbyto się także i treści. Zamiast haseł pozytywistycznych mamy więc dziś czysto romantyczne: naród, religia (jedyna słuszna, rzecz jasna), duma i charakter narodowy. Efekty są mniej więcej takie, jak w słynnym marcowym orędziu prezydenta.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/L5itvhzSTGk'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/L5itvhzSTGk&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>Zeszłoroczne wybory miały być zarazem referendum nad ogólną wizją kraju. W społecznej świadomości był to pojedynek pomiędzy formacją bardziej zachowawczą, a tą nowoczesną. Niewielu wyborców miało świadomość, że w sferze wartości często zaciera się granica między PiS a PO. Już w 2005 roku wielu komentatorów przyznawało, że nieporozumienia między dominującymi partiami był tak naprawdę jedynie sporem o stanowiska. Faktycznie, w wielu regionach współpraca między ugrupowaniami Donalda Tuska i braci Kaczyńskich ma się świetnie od lat. Umożliwiła ją właśnie wspólna sfera wartości. Platforma organizowała dla swoich członków szeroko dyskutowane w mediach rekolekcje w Łagiewnikach. To poseł PO, Stefan Niesiołowski mówił o gejach, którzy przyjechali z zagranicy aby szkalować Polskę. Hasło IV RP zostało ukute także przez posła PO, Pawła Śpiewaka. Nie w PiS, ale w Platformie padły słowa o "szarpnięciu cugli". To wspólnym przedsięwzięciem ludzi bliskich obu partiom jest projekt <a title="Patriotyzm Jutra" href="http://www.nck.pl/pj/" target="_blank">Patriotyzm Jutra</a>, mający promować i tak już dość powszechną "modę na patriotyzm" (określenie zamieszczonego na stronie felietonu Kazimierza Ujazdowskiego).</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://bajlajn.files.wordpress.com/2008/07/rzeszow1.jpg"><img class="size-medium wp-image-22 aligncenter" style="border:0 none;margin-top:3px;margin-bottom:3px;" src="http://bajlajn.wordpress.com/files/2008/07/rzeszow1.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p style="text-align:center;">Zdj. <a title="Jola Picassaweb" href="http://picasaweb.google.com/jmackiewicz13/Rzeszow/photo#5126858878224830946" target="_blank">Jola</a></p>
<p>Dziś w <a title="Pomniki mają być tylko patriotyczne" href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,5478002,Pomniki_maja_byc_tylko_patriotyczne.html" target="_blank">Metrze</a> czytamy o kolejnej pochodnej rozbudzonej dumy narodowej, zwalaniu pomników z cokołów. Powraca właśnie idea lustracji pomników z czasów PRL. Usunięciu pozostałości po latach komunizmu ochoczo przyklasnęły zarówno PiS jak i PO. Ryszard Terlecki (były kandydat na prezydenta Krakowa, na szczęście pokonany przez Jacka Majchrowskiego) uzasadnia pomysł mówiąc, że pomniki np. Armii Czerwonej przywołują wyłącznie złe skojarzenia. Zależy jednak które i u kogo. Niezależnie jak bardzo prawica starałaby się przedstawić PRL jako lata zniewolenia i poddaństwa (którymi pod pewnymi względami na pewno były) nie należy zapominać, że to właśnie ze wschodu przyszło wyzwolenie spod okupacji hitlerowskiej. Nie można stawiać znaku równości pomiędzy Wehrmachtem a Armią Czerwoną.</p>
<p>Polska nie jest jedynym krajem, w którym nadal stoją pomniki żołnierzy radzieckich. W eksponowanym miejscu jednego z wiedeńskich parków znajduje się właśnie podobny monument, którego jakoś nikomu nie przychodzi do głowy rozbierać. Istnieje oczywiście wiele pozostałości po PRL, które powinny zostać usunięte, ale należy zastanowić się nad cienką granicą przebiegającą między sprawiedliwością dziejową a pisaniem historii od nowa.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rodzinny interes]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1538</link>
<pubDate>Wed, 28 May 2008 16:46:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.ro.wordpress.com/2008/05/28/rodzinny-interes/</guid>
<description><![CDATA[
Nie zwrócono specjalnej uwagi na słowa Lecha Kaczyńskiego, który powiedział w wywiadzie radiow]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Nie zwrócono specjalnej uwagi na słowa Lecha Kaczyńskiego, który powiedział w wywiadzie radiowym, że to on kazała wyrzucić Kazimierza Marcinkiewicza ze stanowiska premiera rządu. Nie zwrócono również uwagi na to, co było motywem tego rodzaju NACISKÓW , z jego strony. Potem wprawdzie stwierdził, że to był tylko skrót myślowy - ale nie zmienia to kontekstu i wagi jego słów.</p>
<p>Otóż nie interes państwa, społeczeństwa, nawet nie interes formacji politycznej, z którą już właściwie oficjalnie się Lech Kaczyński utożsamia - lecz po prostu interes jego i jego brata.</p>
<p>W dniu wręczenia dymisji Marcinkiewiczowi i on i jego brat wypowiadali się o nim jak z największą atencją - wczoraj się okazało, że powodem głównym dymisji nie była jego nędzna praca - lecz to, że nie bronił Jarosława przed krytyką.</p>
<p>Lech Kaczyński twierdzi, że nie zlecał ani nawet nie prosił służb specjalnych o inwigilowanie Marcinkiewicza. Można być tego właściwie pewnym - bo podejrzewam, że Witold Marczuk, ówczesny szef ABW sam z siebie donosił usłużnie co trzeba. Lech Kaczyński posługuje się w swoje działalności skrótami - nie tylko myślowymi - lecz zarówno on, jak i jego brat są przyzwyczajeni do prowadzenia konsultacji poza oficjalną procedurą. Tak przynajmniej twierdzą rozmówcy Michała Majewskiego i Pawła Reszki, redaktorów "Dziennika", którzy zebrali te informacje od byłych i obecnych pracowników Kancelarii Prezydenta.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Działania nieformalne i przekraczanie uprawnień, oraz omijanie oficjalnej drogi postępowania - to kolejny przykład działania rodzinnego braci Kaczyńskich - żeby nie powiedzieć - mafijnego. Pamiętamy, jak mecenas Piotrowski, pełnomocnik rodziny Barbary Blidy oskarżył Jarosława Kaczyńskiego wprost o kierowanie grupą o znamionach grupy przestępczej, która podejmowała decyzje poza oficjalnymi strukturami państwa. Należy podejrzewać, że tego rodzaju działań, podobnych do narad w Kancelarii Premiera, za rządów Jarosława Kaczyńskiego było więcej.</p>
<p>Nie jest to oczywiście tylko domena rządów Jarosława Kaczyńskiego i jego brata. Można by długo opowiadać o kulisach podejmowania decyzji za czasów Aleksandra Kwaśniewskiego, wpływie szarych eminencji, takich jak na przykład kancelaria prawnicza KNS, która ostro doradzała ludziom rządu Millera i Belki (czasem bez ich wiedzy...) w sprawach obsady spółek Skarbu Państwa...</p>
<p>Jednak nigdy do tej pory rządzący nie przyznawali się do tego, że traktują państwo jak swój prywatny folwark, gdzie dobro brata i jego interes jest sprawą nadrzędną. Decyzje podejmowane na telefon, konsultacje z bratem, dzielenie i przyznawanie kompetencji poza oficjalnymi strukturami - to nie niegroźne precedensy - lecz norma za rządów Lecha i Jarosława Kaczyńskich.</p>
<p>Jest w tym wszystkim niebezpieczeństwo, że Lech Kaczyński, który posiada w w swoje dyspozycji ogromny ładunek władzy, w postaci materiałów komisji likwidacyjnej WSI - a z drugiej strony mamy układ, gdzie strażnikiem archiwów IPN jest człowiek jawnie sprzyjający Jarosławowi Kaczyńskiemu - że obaj braci w sytuacji zagrożenia swojej roli politycznej i pozycji - podejmą kroki, mające na celu zdyskredytowanie przeciwników politycznych.</p>
<p>Parząc na działania, i mechanizmy, jakie są użyte obecnie wobec Lecha Wałęsy - nie wykluczone, że podobne działania zostaną podjęte wobec innych osób, głównie z otocznie Donalda Tuska - a może również wobec niego samego.</p>
<p>Priorytetem działania Jarosława Kaczyńskiego na dzień dzisiejszy nie jest powrót do władzy w wyniku przedterminowych wyborów - lecz reelekcja jego brata. Dla Lecha Kaczyńskiego natomiast najważniejszy jest interes Jarosława i jego opinia. Dlatego należy się spodziewać, że ze strony tego bratniego tandemu wyjdzie prowokacja wobec polityków Platformy Obywatelskiej.</p>
<p>Prawa i Sprawiedliwość walczyło przez dwa lata z „układem”, tworząc na boku własny, ściśle powiązany ze służbami specjalnymi, IPN, prokuraturą układ zależności partnersko - towarzyski. Ten układ nie został jeszcze do końca rozbity, są ludzie, którzy w dalszym ciągu wierzą i pracują nad tym, aby Jarosław Kaczyński do władzy wrócił.</p>
<p>Dziwię się, że Donald Tusk nie decyduje się na rozliczenie działalności Jarosława Kaczyńskiego i jego brata, za okres poprzedniego rządu. Oczywiście - nie chodzi tu o takie "michałki", jak domniemane podsłuchy Kazimierza Marcinkiewicza. Dziwię się, że olbrzymi obszar władzy został poza jego wpływem.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nagana, czyli nagroda]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1536</link>
<pubDate>Tue, 27 May 2008 16:10:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.ro.wordpress.com/2008/05/27/nagana-czyli-nagroda/</guid>
<description><![CDATA[
Rzadko się zgadzam z Lechem Kaczyńskim, ale dziś miał rację. Rzeczywiście, PO podjęło temat]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /><br />
Rzadko się zgadzam z Lechem Kaczyńskim, ale dziś miał rację. Rzeczywiście, PO podjęło temat ukarania posła Janusz Palikota dopiero wtedy, kiedy odważył się powiedzieć głośno to, o czym polityczna poprawność do tej pory nie pozwalała - że Tadeusz Rydzyk powinien wreszcie odpowiedzieć na kilka trudnych pytań, w tym skąd ma pieniądze na działalność, gdzie są pieniądze stoczniowców gdańskich i dlaczego jego rozgłośnia nie płaci pieniędzy za koncesję, ponieważ stale, dzień w dzień, łamie przepisy o nadawcy społecznym. Zapraszam codziennie na 13.10 - i proszę posłuchać przeglądu prasy krajowej tej stacji...Nie świadczy to dobrze o Platformie i Chlebowskiemu, bozamiast robić szopkę na klubie parlamentarnym - powinni zwrócić się do ministra Ćwiąkalskiego z wnioskiem o przejrzenie postępowań wobec Tadeusz Rydzyka i jego finansisty - ojca Króla.</p>
<p>Myli się jednak Lech Kaczyński, Palikot nie mówił rzeczy niemądrych o nim - mówił rzeczy nad wyraz mądre - tylko nie dla każdego zrozumiałe, ale to problem już jego, prezydenta. Już wiemy, że o zdrowiu Lecha nie dowiemy się wcześniej, niż jesienią.</p>
<p>Karą dla Palikota jest nagana na piśmie, którą zapewne poseł sobie powiesi na ścianie gabinetu, jak wyraz swojego zwycięstwa. Słusznie zauważono, że jego wartość jest ponad wartością człowieka udającego księdza i człowieka udającego męża stanu ( "<em>O ludziach marnych rozmawiajmy językiem marnym</em>”).</p>
<p>Kazimierz Kutz powiedział wczoraj w TVN 24, że Palikot "<em>przyszedł do polityki z literatury, z Gombrowicza, a nie magla politycznego</em>". Tak, i doskonale się dostosował się do warunków politycznego układu względności.</p>
<p>Myślę, że to nie koniec happeningów Palikota. Postępuję on zgodnie z Gombrowiczem, który w "Ferdydurke" napisał;</p>
<p style="padding-left:30px;"><span style="color:#ff6600;"><em>"Bo nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę. A przed człowiekiem schronić się można tylko w objęcia innego człowieka. Przed pupą nie ma zaś w ogóle ucieczki – ścigajcie mnie, jeśli chcecie!"</em></span></p>
<p>No to spróbujcie go złapać!</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Polska Lewica, a paradygmat lewicy]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1534</link>
<pubDate>Mon, 26 May 2008 09:11:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.ro.wordpress.com/2008/05/26/polska-lewcia-a-paradygmat-lewicy/</guid>
<description><![CDATA[
Miałem okazję, na zaproszenie Leszka Millera, byłego premiera i szefa (niektórzy również mów]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Miałem okazję, na zaproszenie <span style="color:#ff6600;">Leszka Millera</span>, byłego premiera i szefa (niektórzy również mówią - nieszczęścia) Sojuszu Lewicy Demokratycznej, uczestniczyć w jej pierwszym, pełnym wyborczym zjeździe jego nowej partii - <span style="color:#ff6600;"><strong>Polskiej Lewicy</strong></span>. Został on nazwany I Zgromadzeniem Krajowym, nie kongresem, czy zjazdem - lecz właśnie zgromadzeniem.</p>
<p>Nie uczestniczyłem w pełnych obradach - ich pierwszą część, organizacyjną,  można sobie obejrzeć na<a href="http://www.polskalewica.pl/serwis/" target="_blank"><strong> stronie partii</strong> </a>- Leszek Miller zaprosił mnie na część programową, zaczynającą się jego wystąpieniem. Zapewne wkrótce znajdzie się w internecie jego pełna treść, więc nie będę go streszczał. Kilka tematów w nim poruszonych i haseł było dość ciekawe.</p>
<p>Miller zaakcentował, poza oczywistymi sprawami solidaryzmu społecznego, bardzo nowoczesne podejście do miejsca Polski w Europie. Hasło, jakie padło z trybuny, brzmiało mniej więcej;<br />
"PRL był moją Ojczyzną, III RP jest moją Ojczyzną, a Europa będzie moją Ojczyzną" - choć po ostatnim członie tej deklaracji oklaski z sali były dość umiarkowane...</p>
<p>Czyli sprawy integracji europejskiej są mu bardzo bliskie. Po raz kolejny można było usłyszeć z jego ust dość radykalny i nowatorski projekt Federacji Państw Zjednoczonych Europy.  Również jednoznacznie Leszek Miller popiera ratyfikacje Traktatu Lizbońskiego - i oczywiście walkę o Kartę Praw Podstawowych. Leszek Miller widzi przyszłość Polski w strukturach Unii Europejskiej i namawia – jak na klasycznego liberała gospodarczego przystało – do wejście do strefy euro.(Integracja ważniejsza, niż suwerenność)</p>
<p>Dalej oczywiście było o rozdziale państwa i kościoła (Wolność sumienia i państwo świeckie), o równym dostępnie do nauki i edukacji (Równość ważniejsza, niż dobre urodzenie, Edukacja ważniejsza, niżindoktrynacja), ochronie zdrowia (Zdrowie ważniejsze, niż pieniądze), nauce (PAN ważniejszy, niż IPN).<br />
I na końcu tego programu merytorycznego - ale jako jedno z najważniejszych zagadnień, były premier zwrócił uwagę na wagę i znaczenie internetu - we wszystkich jego aspektach (Internet ważniejszy, niż zaścianek).</p>
<p>Dużą cześć swojego przemówienia Leszek Miller poświęcił sprawie Rywina i temu, jak została ona wykorzystana do zniszczenia lewicy, jako formacji, jego osobiście i SLD. Bardzo mu ta sprawa ciąży - i zdaje sobie sprawę, że ten problem najbardziej obciąża jego hipotekę polityczną. Nie koniecznie z jego własnej woli.</p>
<p><!--more--></p>
<p>O SLD - nie padło zbyt wiele słów, jak również o integracji lewicy, poza deklaracją współpracy na bazie programowej. Wydaje się, że Leszek Miller nie jest gotowy jeszcze do sformułowania programu integracji lewicy - jak zresztą inne partie tej strony politycznej. To błąd, że przy okazji zjazdu partii nie zostały wysłane sygnały w tej sprawie do lewicy.</p>
<p>Co innego mnie w wystąpieniu zaskoczyło. Oczywiście - Leszek Miller jest znany jako zwolennik liberalizmu gospodarczego - nie wiem, czy nie jest on w tej chwili największym liberałem ekonomicznym z pośród polityków w Polsce. Ale nie spodziewałem się na zjeździe lewicowej partiiusłyszeć nawoływań do Platformy Obywatelskiej o realizację programu 3 x15, tego sztandarowego hasła ekonomicznego Donalda Tuska, jeszcze z kampanii w roku 2005.</p>
<p><img src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/MIL1.jpg" alt="" /></p>
<p>Ogólne wrażenie z tego zjazdu są pozytywne. Polska Lewica to nie jest partia postkomunistycznych "wujów". Na sali, wśród około 250 osób przeważali ludzie w wieku 30 - 45 lata, choć nie brakło i młodszych delegatów. Są to ludzie, którym się jeszcze chce, którzy myślą kategoriami państwa.<br />
PL pomimo ze działa dopiero pół roku - ma już struktury, udało się jej wystawić kandydata do wyborów uzupełniających do Senatu, na Podkarpaciu (czego nie udało się zrobić na przykład Unii Polityki Realnej).</p>
<p>Problemem tej partii, oczywiście poza pieniędzmi - to normalne, przy tego rodzaju politycznych start - up - ach, jest jej ulokowanie na scenie politycznej. Jak ma być postrzegana, jak ma się odróżniać od innych formacji lewicy.</p>
<p>Leszek Miller jest politykiem doświadczonym, ewoluującym i wie, że wcześniej, czy później, jeżeli będzie chciał zaistnieć na scenie politycznej - będzie musiał podjąć współpracę z innymi formacjami. To jest zresztą szerszy problem całej polskiej lewicy - nie tyle kwestia współpracy programowej - co znalezienia takiej płaszczyzny porozumienia. Przed lewicą stoi konieczność zbudowania nowego paradygmatu lewicowego.</p>
<p>Polska lewica od dawna cierpi na uwiąd intelektualny i nie jest on przełamany nawet przez Sławomira Sierakowskiego.</p>
<p>Sierakowski stworzył ciekawy projekt kulturalny, dyskusyjny i wydawniczy, pod nazwą „Krytyka Polityczna”. Pismo to stało się miejscem ożywionych dyskusji i wymiany myśli – nie tylko czysto lewicowych i ideologicznych, ale również prawicowych. Nie jest to nic dziwnego, bo tak szczerze mówiąc, Sierakowski jest właściwie jedynym publicystą, który podejmuje kwestie ideologiczne o rysie lewicowym, po roku 1989 w polskiej polityce – a właściwie inaczej – jedynym, którego media mainstreamu były łaskawe zauważyć.  Sierakowski został wykreowany na lidera młodej lewicy – i jej ideologa w dużym stopniu przez prawicę.<br />
Tylko, że do roli demiurga, twórcy nowej siły politycznej, nowej wartości na scenie polskiej – jest jeszcze bardzo daleko. Jak na razie to Sierakowski bardziej przypomina Janusza Korwin – Mikke lewicy, niż polityka, którego idee miałyby pociągnąć i skonsolidować lewicę polską.</p>
<p>Polska polityka została przez ostatnie lata wyprana z idei i ideologicznych sporów – a może inaczej – te zagadnienia, walki ideologiczne zostały przez polskich polityków tak skompromitowane – że próba wejścia „na rynek polityczny” z nowym „programem wartości” ma małe szanse powodzenia. Sierakowski nie zbudował jeszcze żadnego logicznego programu – ani nie ma wehikułu, na którym mógłby wjechać na scenę polityczną.</p>
<p>Trzeba sobie zadać pytanie – jaki powinien być kierunek rozwoju myśli lewicowej w Polsce? Jakie należy ustalić priorytety i dla jakich grup społecznych lewicowych lewica powinna przygotować „adres” programowy?<br />
Rafał Matyja, politolog i publicysta prawicowy twierdzi, że lewica powinna przybrać twarz plebejską, że powinna się dostosować do warstw najuboższych – i koniecznie nie reprezentować postawy antyklerykalnej. Matyja motywuje swoje stanowisko tym, że w Polsce w dalszym ciągu istnieje strukturalne bezrobocie i problemy na wsi. Miałoby to przyciągnąć na nowo do lewicy wyborców Samoobrony, małe miasteczka, wieś i słabiej wykształconych.</p>
<p>Tylko, że ten elektorat ma już swoją partię – jest nią Prawo i Sprawiedliwość. I próba odebrania PiS takich wyborców skończyłaby się stoczeniem w skrajny populizm. Nie zgadzam się z oczywistych względów z Matyją.</p>
<p>Kierunkiem dla lewicy są duże miasta, inteligencja i przeciwstawianie się prawicowej, narodowej i katolickiej poprawności politycznej – i pójście w stronę podstawowych zasad lewicy – ale odczytanych na nowo. I postawienie na program liberalnej gospodarki – przy poszanowaniu praw równego dostępu do dóbr społecznych i dla całego społeczeństwa. Leszek Miller, pomimo, że wywodzi się z aparatu komunistycznego - rozumie to. Bardziej, niż młodsi od niego działacze Sojuszu Lewicy Demokratycznej. I bardziej niż Marek Borowski. I myślę, że niebędzie się bał w najbliższym czasie głośno o tym mówić.</p>
<p>Grzegorz Napieralski, sekretarz SLD mówi głośno o drodze , na jaką powinna wkroczyć polska lewica. Tylko, że podejrzewam, że Napieralski tylko mówi - ale, że jest to tylko retoryczna zabawa, tak pod kampanię wyborczą przed czerwcowym kongresem partii. Podjęcie takiej drogi wymagałoby determinacji i zdolności intelektualnych - a takowych w SLD brak.</p>
<p>Partia hiszpańskiej lewicy, PSOE, łączy dwa żywioły -liberalizm ekonomiczny i elementy pastwa opiekuńczego.<br />
Ten liberalizm gospodarczy polega na przykład w rozluźnieniu gorsetu prawa pracy dla przedsiębiorców, które pozwala na większą elastyczność zatrudnienia. Podobnie jest z systemem podatkowym. Dodajmy do tego radykalne decyzje w sferze obyczajowej i społecznej – i mamy program, który w Polsce może też zaistnieć… ale za lat 15. Tyle czasu zajmie zmiana pokoleniowa wyborców, którzy świadomie i bez obciążeń latami komunizmu i socjalizmu solidarnościowego będą decydowali o swoim losie – nie przez pryzmat ideologii i nakazów Kościoła – lecz w sposób racjonalny, zgodny z własnym interesem.</p>
<p>Napieralski chce natomiast oprzeć się na elektoracie postpeerelowskim i na związkach zawodowych – oraz będzie chciał budować program socjalny. I to jest droga donikąd.</p>
<p><strong>Paradygmatem, na jakim powinna się skupić polska lewica - jest otwartość światopoglądowa państwa, współbieżna z głębokim humanizmem.</strong></p>
<p>Polska jest krajem Unii Europejskiej – i prawa i idee społeczne powinny być właśnie dla lewicy drogowskazem. I jak by na to nie spojrzeć – właśnie tam znajdziemy te podstawowe wartości, do których się lewica powinna odnieść. Jest to przede wszystkim neutralność światopoglądowa, która w Polsce ma wymiar całkowicie jednoznaczny i sprowadza się do powrotu do prawidłowych relacji państwa i Kościoła Katolickiego.</p>
<p>Pytanie, czy Polacy żyją w kraju o znamionach państwa wyznaniowego – jest bardzo aktualne. Katolicyzm nie jest w Polsce, na szczęście, religią panującą, ale można śmiało powiedzieć, że instytucje kościelne w sposób mocno niepokojący ingerują w życie społeczne i polityczne. Dodajmy do tego dotowanie Kościoła przez państwo, obecność symboli religijnych w instytucjach państwowych – i sprawa zaczyna już nie wyglądać tak oczywiście i jednoznacznie. Polak z religią styka się, bez własnego przyzwolenia,nazbyt często. Począwszy od przedszkola aż do szkoły średniej – i później, na przykład w wojsku – jest poddawany stałej presji religijnej.<br />
Kościół wnika tez w media.</p>
<p>Innym objawem działalności kościoła – i czerpania korzyści z symbiozy z państwem jest finansowanie działalności jego instytucji – i bezpośrednio samych księży – przez państwo.</p>
<p>Walka o państwo otwarte to nie tylko pojęcie aksjologiczne, lecz problem faktyczny, który rzutuje na inne sprawy. To są problemy bardzo realne dotykające spraw życiowych – dla wielu wręcz egzystencjalne.<br />
To prawo kobiet do aborcji, refinansowania zapłodnień in vitro. W wyniku działania Kościoła Katolickiego i polityków (w tym, niestety - również lewicy), część spraw żywotnie ważnych dla społeczeństwa została wyjęta z obszaru dyskusji społecznej.</p>
<p>Państwo otwarte światopoglądowo nie oznacza, że jest ono pozbawione praw, wywodzących się z zasad moralnych, światopoglądowych. Oznacza to tylko to, że państwo traci kompetencje do narzucenia rozwiązań represyjnych i zakazów wbrew większości.</p>
<p>Kościół Katolicki w Polsce chce narzucić zasady „wyższej moralności” wbrew prawdom i zasadom demokracji. Pamiętamy próby modyfikacji Konstytucji RP, z czasów kadencji poprzedniego Sejmu.</p>
<p>Drugim elementem, wartością, nad jaką powinna się pochylić zjednoczona lewica – jest liberalizm obyczajowy.<br />
Liberalizm obyczajowy jest pochodną prawa człowieka do nieskrępowanej wolności.</p>
<p>Liberalizm to nic innego, jak odczytanie na nowo prawa konstytucyjnych i uzupełnienie ich o prawa<br />
równości wszystkich obywateli bez względu na płeć, wyznanie, orientację seksualną i status finansowy. Jedynie godność, własność i życie drugiego człowieka mogą stanowić granicę praw jednostki.</p>
<p>Polska jest krajem, w którym w dalszym ciągu panuje dyskryminacja społeczna, światopoglądowa, seksualna czy kulturowa. Polska musi dorosnąć do myśli o związkach partnerskich – czy nawet o prawie do adopcji przez pary homoseksualne.</p>
<p>Ostatni, kluczowym zagadnieniem dla lewicy w sferze społecznej powinna być wrażliwość społeczna. Ale nie taka, rozumiana jako czysta, prosta reaktywność na hasła i postulaty roszczeniowe, takie jak ostatnio górników – lecz uruchomienie takich mechanizmów państwa i prawa, aby dostęp do pracy, nauki, ochrony zdrowia był dla wszystkich jednakowy. Nie da się tego zrobić jednak w sposób administracyjny – do tego jest konieczna gruntowna przebudowa prawa – w tym głównie gospodarczego. Reformy służby zdrowia, jej komercjalizacja, systemy ubezpieczeń, konkurencyjne u realnienie płac lekarzy – to są te drogi – a nie tylko proste zwiększenie stawki zdrowotnej.</p>
<p>Innym elementem jest prawo do jednakowego, nieskrępowanego niczym innym, niż pieniądze, dostępu do kształcenia wyższego - za czym się Polska Lewica opowiada. Tylko możliwość zwiększenia nakładów na szkolnictwo wyższe i poddanie go rygorom konkurencji - pozwoli na wzrost poziomu polskich uczelni. Cóż z tego, że w Polsce kształci się najwięcej ludzi – kiedy w pierwszej 500. uczelni świata są tylko trzy polskie szkoły… w czwartej i piątej setce…</p>
<p>Zupełnym skandalem w nowoczesnym, demokratycznym kraju jest dyskryminacja zawodowa niepełnosprawnych. To dla Polski i lewicy olbrzymie wyzwanie.</p>
<p>Lewica realizując hasło wrażliwości społecznej musi się wyrzec haseł populizmu, musi stanowczo odmawiać wszystkim nastawionym na „daj”, musi ograniczyć, wręcz wykluczyć rozdawnictwo pieniądza. Czyli musi ograniczyć także udział państwa w gospodarce. Czyli musi postawić ma liberalną gospodarkę, gdzie każdy będzie miał swobodny, wolny dostęp nie tylko do pracy ale i działalności gospodarczej. Lewica musi mieć własny liberalny program gospodarki.</p>
<p>Jak widać – hasła programowe, które tu zostały przedstawione – na pewno nie są skierowane do elektoratu „plebejskiego”, małomiasteczkowego i wiejskiego. Lewica, jeżeli chce zaistnieć na scenie politycznej na nowo – musi znów zostać partią elit i inteligencji.</p>
<p>Za sprawą Platformy Obywatelskiej polska inteligencja wróciła do gry społecznej, wzięła na siebie w wyborach październikowych w 2007 roku  odpowiedzialność, głosując przeciwko Prawu i Sprawiedliwości. Tylko, czy Donald Tusk j jego partia spełnią oczekiwania młodych, wykształconych i znających świat inteligentów? Są co do tego duże wątpliwości, szczególnie patrząc na wycofywanie się Donalda Tuska z wielu pomysłów i kontrowersyjnych – ale oczekiwanych przez społeczeństwo decyzji.</p>
<p>Młoda inteligencja wcześniej, czy później, jeżeli Tusk nie zacznie spełniać jej oczekiwań – odsunie się od Platformy. I tu jest miejsce na lewicę – nową, nowoczesną, europejską. To jest moment, w którym może zostać odbudowana lewicowa inteligencja.</p>
<p>Pytanie tylko – kto i kiedy? I to jest kluczowe pytanie.</p>
<p>Czy należy spodziewać się przewartościowania w łonie SLD? Raczej nie. Nowa Lewica Ikonowicza? Nadaje się tylko do zadym na ulicach. Polska Partia Pracy? Wątpię. SDPL Borowskiego? Cóż, podzieli los Unii Pracy - schodzi ze sceny politycznej.</p>
<p>Leszek Miller ma trudne zadanie przed sobą. Budowa nowej partii to jedno. A próba - której się będzie musiał podjąć - zjednoczenia polskiej lewicy i zbudowania nowej, silnej formacji socjaldemokratycznej - to jeszcze poważniejszy problem.</p>
<p>Azrael</p>
<p>P.S. <strong>W najbliższym czasie ukarze się wywiad z byłym premierem, Leszkiem Millerem.</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[„Jak długo im będzie stać?”]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1524</link>
<pubDate>Mon, 19 May 2008 15:25:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.ro.wordpress.com/2008/05/19/%e2%80%9ejak-dlugo-im-bedzie-stac%e2%80%9d/</guid>
<description><![CDATA[
W samym środku „pisowskiej nocy”, w sierpniu 2006 roku napisałem artykuł pod powyższym tytu]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" /><br />
W samym środku „pisowskiej nocy”, w sierpniu 2006 roku napisałem artykuł pod powyższym tytułem, zastanawiając się, dlaczego Prawo i Sprawiedliwość miało wtedy tak wysokie i stabilne notowania, sondaże popularności. Nie były one wprawdzie tak wysokie, jak ma w obecnym czasie Platforma Obywatelska, sam premier i rząd – ale utrzymywały się one na niezmiennym poziomie przez wiele miesięcy. Kaczyzm wydawał się ideologią panującą, na cztery ,co najmniej, lata kadencji. Jak się skończyło – wiemy wszyscy.</p>
<p>Moje wnioski były następujące – trwałe poparcie społeczne dla PiS i Jarosława Kaczyńskiego polegało na tym, że partia ta posiadała sprawny system komunikacji z wyborcami, polegający na tym, że  jako pierwsza partia w Polsce zdecydowanie skierowała się w stronę konkretnej grupy wyborców – grupy wyborców „przegranych.<br />
Ani SLD, a ani poprzednie partie prawicowe nie stosowały takiego jeżyka i takiego zabiegu socjologicznego. PiS przeciwstawiał tych przegranych pozostałej części społeczeństwa.</p>
<p>Po drugie – opozycja atakowała PiS i jego rząd za sprawy, które nie miały nic wspólnego z życiem społeczeństwa, jego potrzebami i bolączkami codziennym, a na które jakoby są dobre, łatwe recepty.<br />
Po trzecie – PiS zaadaptował i scalił – na krótko, na szczęście – elektorat prawicy - Jarosław Kaczyński nigdy nie ukrywał, że jego ideą jest stworzenie wielkiej formacji prawicowej. Jednocześnie skutecznie niszczył i zniszczył Ligę Polskich Rodzin i Samoobronę – powoli przejmując ich elektorat.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Inne elementy powodzenia, to struktura partii – scentralizowanej i wodzowskiej , pozwalająca na sprawne zarządzanie i wymuszanie lub kupowanie wewnętrznego poparcia, na sprawny marketing polityczny, na poczucie wśród członków poczucia siły i „misji”, dobra sytuacja ekonomiczna kraju, poparcie Kościoła Katolickiego, głównie  Radia Maryja i telewizji„Trwam”, a także słaba opozycja. Wydawało się, że Platforma był w regresie i bez pomysłu na przejęcie władzy, jest mdła, bez pomysłów. Lewica natomiast była bez charyzmatycznych polityków i w ogóle bez żadnego zamysłu – co się potwierdziło w wyborach 2007 roku.</p>
<p>A jednak Jarosław Kaczyński oddał władzę... patrząc na to z perspektywy – na własną prośbę.</p>
<p>Pytanie tytularne nie straciło na aktualności – jak długo PO będzie miało tak dobre wyniki sondażowe, jak długo rząd Donalda Tusk będzie tak funkcjonował?</p>
<p>Zbliża się półrocze tego rządu i koalicji – moment, który powszechnie uznawany jest za dość krytyczny. PiS dziś na konferencji sejmowej próbował coś na ten temat powiedzieć, ale po pierwsze – nie miał do kogo, bo poniedziałek jest tradycyjnie dniem wolnym od pracy sejmowej, a do tego premier wojażuje po Ameryce Południowej. Multimedialne zabawy posła Kraczkowskiego i „bullteriera” w spódnicy – Beaty Kempy – poszły tak naprawdę w powietrze.</p>
<p>Rząd Donalda Tuska i jego partia mają niezmiennie olbrzymią przewagę nad PiS – nie mówiąc o lewicy. Pomimo tego, że praktycznie nie została do tej pory zrealizowana żadna obietnica wyborcza – ani w sferze gospodarczej, ani w sprawach rozliczeń z PiS, czy nawet przygotować do EURO 2012. Także konflikty społeczne, takie jak zimowo – wiosenna fala strajków., zawirowania wokół in vitro, mediów publicznych – czy brak projektów dotyczących służby zdrowia i szkolnictwa – nie powodują znacznych wahnięć popularności.</p>
<p>Dlaczego tak jest? Powodów jest kilka.</p>
<p>Rząd Donalda Tuska nie szedł do wyborów z żadnymi hasłami rewolucyjnymi, tak jak to czyniła poprzednia ekipa. Nie straszono ludzi jakimiś rozliczeniami, akcjami, gwałtownymi przemianami. Wręcz odwrotnie – Donald Tusk mówił, że teraz będzie po prostu normalnie. I jest normalnie, i ludzie, wyborcy to dokładnie widzą. Mają jeszcze w pamięci to, co się działo za rządów Jarosława Kaczyńskiego, gdzie rewolucyjne napięcie wyzierało z oczu każdego członka PiS. Oczywiście – wyborcom Prawa i Sprawiedliwości się to nie podoba i próbują zrozumieć, co jest powodem tego, że jedyne słuszne, „patriotyczne” hasła ich przywódców odbijają się jak od betonowej ściany ot reszty, większości społeczeństwa. Stąd oskarżenia wyborców PO o to, że ich mentalność jest podobna do lemingów, że nie dbają o interes narodowy, i przyszłość Polski, gdzie zdrowy, katolicki kręgosłup narodu ma być złamany przez „eurkołchoz”.</p>
<p>„Patriotyczna” prasa – czyli „Rzeczpospolita”, „Gazeta Polska”, „ND”, czy „Najwyższy Czas!” - znów mają na celowniku Adama Michnika, ITI i „niemieckojęzyczne” media – które są oczywiście w zmowie i zwalczają PiS, prezydenta i jego brata.</p>
<p>A sprawa jest prozaiczna; Społeczeństwo ma jeszcze świeżo przed oczami okres dwuletnich rządów Jarosława Kaczyńskiego, Andrzeja Leppera i Romana Giertycha. I pamięta różne akcje, konferencje prasowe, śmierć Barbary Blidy, mundurki Giertycha, chamstwo Leppera, aferę seksualną, zadymę lustracyjną („Pocałujcie mnie w d*.., pajace .”) - a twarze Gosiewskiego, Brudzińskiego, Ziobry i samego Jarosława Kaczyńskiego są większą przestrogą przed powrotem tych ludzi do władzy  – niż niespełnione obietnice Donalda Tuska.</p>
<p>PO wygrało wybory dzięki miastu, młodzieży i inteligencji – czyli tym, którzy sobie radzą. I sobie poradzą, nawet jeżeli będą rosły ceny, będzie inflacja i regres gospodarczy. I ten segment wyborczy rośnie. Nie jest to „ciemny lud” pisowski – lecz ludzie, którzy patrzą w przyszłość – a wszystkie te hasła rozliczeń, dezubekizacji czy dekomunizacji – mają w głębokim poważaniu. Trzon polskiego wyborcy to teraz 30 – 40 – latkowie – i dla nich PO jest partią pierwszego wyboru – PiS jest poza obszarem zainteresowania.</p>
<p>Próby odgrzewania kotleta lustracyjnego, czy straszenie prywatyzacją szpitalnictwa, czy tym, że Unia wymusi na Polsce małżeństwa gejowskie – nie robią już żadnego wrażenia. Próby mobilizacji elektoratu – tak jak było w przypadku Traktatu Lizbońskiego – skończą się dla PiS porażką – a być może rozpadem.</p>
<p>Sytuacja Prawa i Sprawiedliwości przypomina okres schyłkowy SLD rządów Marka Belki – silni w Sejmie – ale bez woli i praktycznych możliwości decydowania o czymkolwiek.  Oczywiście – jest jeszcze prezydent – który może wszystko zawetować – zablokować każdy projekt, każdą inicjatywę rządową – ale jest to zabawa na krótką metę. Do roku 2010 – a może krócej.</p>
<p>PO ma po swojej stronie wszystkie atuty, i może praktycznie nic nie robić – pod warunkiem, że będzie wstanie utrzymać spokój społeczny i wzrost gospodarczy. A to nie jest łatwe.</p>
<p>Ale jest wiadome – PO nie ma zagrożenia, nie ma możliwości takiej, aby oddało władzę przed rokiem 2011. I na pewno nie ma alternatywy.</p>
<p>I może spokojnie patrzeć na słupki poparcia – będą na dotychczasowym poziomie.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["TVP delendam esse!”]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1509</link>
<pubDate>Sun, 11 May 2008 07:44:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.ro.wordpress.com/2008/05/11/tvp-delendam-esse%e2%80%9d/</guid>
<description><![CDATA[
Platformie Obywatelskiej udało się przeforsować w Sejmie ustawę o zwolnieniu części obywateli]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img83.imageshack.us/img83/8410/gazeta5mp.jpg" alt="" width="60" height="78" /></p>
<p>Platformie Obywatelskiej udało się przeforsować w Sejmie ustawę o zwolnieniu części obywateli z płacenia haraczu na instytucje, nad którymi nie ma praktycznie żadnego nadzoru. Czyli na TVP i Polskie Radio.<br />
I społeczeństwo nie ma nadzoru, jak również właściciel – czyli Skarb Państwa.</p>
<p>Zwolnieni z tego płacenia zostali na razie tylko emeryci, trwale niezdolni do pracy renciści i bezrobotni – ale oznacza to, że wpływy wynikające z abonamentu będą o około 60 mln mniejsze.</p>
<p>Oczywiście „książęta” mediów, Andrzej Urbański i Krzysztof Czabański poddali krytyce te decyzje. Według nich oznacza to likwidację Polskiego Radia i osłabienie konkurencyjności TVP.</p>
<p>Wydany przez TVP – czyli Urbańskiego – komunikat stwierdza, że;</p>
<p style="padding-left:30px;"><em>"tak drastyczny spadek przychodów z abonamentu, a także zapowiadana przez koalicję rządową jego całkowita likwidacja, doprowadzą w niedalekiej przyszłości do sytuacji, gdy TVP nie będzie w stanie realizować ustawowych zadań misyjnych, współtworzyć i upowszechniać dzieł kultury, dbać o tożsamość narodową Polaków, inicjować i rozwijać debatę w najważniejszych sprawach społecznych i państwowych"</em> (PAP).</p>
<p>Stało się słusznie – jeżeli nie udało się do tej pory przekształcić Telewizji Polskiej w spółkę społeczną, nadzorowaną przez organ społeczny – bo KRRiT jest ciałem POLITYCZNYM – to należy ją właśnie zlikwidować.  Moloch, zatrudniający 4700 osób, mający „na pokładzie” 30 związków zawodowych, którym steruje biuro reklamy (słowa medioznawcy Karola Jakubowicza), za misję uchodzi „Taniec z Gwiazdami”, Kammel bierze 60 tysięcy złotych za twarz i na twarz, za to, że tylko jest – bo talentów to on żadnych nie ma, za to, że jest, a szefem jest polityczny namiestnik – nie da się przekształcić. Ona musi zostać zlikwidowana jako twór organizacyjny pod nazwą TVP S.A.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Substancja telewizji, jej zaplecze techniczne, jej twórcy (ale twórcy – a nie protezy intelektualne, jak na przykład Krzysztof Kłopotowski) powinni zostać w niej utrzymani. I jej dziedzictwo kulturowe, które powinno zostać integralną i niepodzielną częścią nowej telewizji.</p>
<p>Co w zamian za abonament? PO lansuje fundusz misyjny, który miałby być w gestii KRRiT. Nie podoba mi się to całkowicie – do czasu, kiedy nie zostanie na nowo zdefiniowana stryktura tego ciała i zasady wyboru do niej.</p>
<p>Jedna z niemieckich partii, FDP, uznała, że system abonamentowy, który istnieje w Niemczech, jest anachronizmem, ze względu na to, że następuje gwałtowna dywersyfikacja dostępu do telewizji, jako medium. Stacje naziemne, satelitarne, zostają uzupełniane przekazem internetowym – a już niedługo także komórkowym.<br />
FDP proponuje rozwiązanie w postaci prostego podatku medialnego.<br />
Podobne rozwiązanie lansuje koalicjant PO, Polskie Stronnictwo Ludowe. Ich propozycja płacenia abonamentu razem z rachunkiem za energię – jest właściwie właśnie podatkiem.</p>
<p>Unia Europejska obliguje rządy państw członkowskich do pomocy mediom publicznym. Prawdziwym mediom publicznym – a nie konglomeratom medialnym, skrzyżowaniu komercji z polityką, osłaniającą się brudna togą „misji”.</p>
<p>Środowiska, które obecnie opanowały TVP nie gwarantują ani rzetelnej dyskusji, ani prawdziwego pluralizmu opinii. Dlatego nowelizacja ustawy medialnej, która pozwoli na wejście do tej stajni Augiasza (Urbańskiego) MUSI zostać przyjęta.</p>
<p>Natomiast prawdziwa zmiana oblicza TVP musi się dokonać przez proces zburzenia tej instytucji – i budowy jej od fundamentów.</p>
<p>Platforma jest odpowiedzialna za realizację tego zadania. Jest oczywiście konieczność konsultacji – ze środowiskami dziennikarskim, twórczymi, również politykami. Nie trzeba do tego jednak zwoływać żadnych szczytów, prowadzić wielkich sympozjów – jak to wzywał ostatnio następny „niezależny” dziennikarz – Igor Janke. To jest sprawa natury społecznej – ale i politycznej – więc PO musi wziąć za to odpowiedzialność – pełną.</p>
<p>Ale najpierw - <strong>TVP delendam esse! </strong></p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rachunek za światła]]></title>
<link>http://pochmara.wordpress.com/?p=28</link>
<pubDate>Sun, 27 Apr 2008 14:54:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>kurp</dc:creator>
<guid>http://pochmara.ro.wordpress.com/2008/04/27/rachunek-za-swiatla/</guid>
<description><![CDATA[Minął rok, od kiedy władza nakazała polskim kierowcom jazdę z włączonymi światłami mijania,]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Minął rok, od kiedy władza nakazała polskim kierowcom jazdę z włączonymi światłami mijania, bez względu na porę dnia i roku. Przyszła pora, by wystawić rachunek zwolennikom ustawowego przymusu.</strong></p>
<p>Jak podaje <a title="Włączone światła aut - zero pożytku" href="http://www.rp.pl/artykul/123249.html" target="_blank">"Rzeczpospolita"</a>, dzięki jeździe "na światłach" zużyliśmy o 60% żarówek więcej, dopłaciliśmy za paliwo ponad 2 miliardy złotych i wyemitowaliśmy do atmosfery pół miliona ton dwutlenku węgla! Do tego doszły jeszcze słone mandaty dla opornych i koszty reanimacji akumulatorów, które łatwo rozładować, gdy zapomni się o wyłączeniu świateł niewidocznych w pełnym słońcu. Mimo tego tytanicznego wysiłku całego narodu i szczytnych zamierzeń ustawodawcy<strong> liczba wypadków wzrosła</strong>, choć między rokiem 2005 a 2006 - jeszcze przed wprowadzeniem idiotycznego nakazu - spadała, pomimo wzrastającej liczby pojazdów!</p>
<p>W Polsce nie działa (jeszcze?) Ministerstwo Prawdy, które wymazywałoby z przeszłości niewygodne fakty, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by zerknąć na wydarzenia minionego roku. A są naprawdę ciekawe! Po pierwsze - za reformą lobbowała <em>Koalicja na rzecz jazdy na światłach przez cały rok</em>, zrzeszająca ponad 40 różnego rodzaju instytucji (wśród nich - co za niespodzianka - również producenci żarówek i dystrybutorzy paliw!). Po drugie - za wprowadzeniem przymusu argumentowano, powołując się na bzdurne, jak się okazuje, badania. Instytut Transportu Samochodowego obiecywał spadek liczby zabitych w wypadkach o 20%, a Komisja Europejska zapowiadała spadek liczby wypadków, w zależności od typu, od 5% do nawet 32%. Jako przykłady krajów, w których auta jeżdżą z włączonymi non stop światłami, przedstawiano Danię, Norwegię, Szwecję, Islandię i Kanadę. Nikomu nie dało do myślenia położenie tych państw, dziwnym trafem dość wyraźnie wysuniętych na północ (kopiowanie tamtejszych rozwiązań prawnych, to prawie jak przymusowe ubieranie Egipcjan w eskimoskie futra!). Po trzecie - za nakazem głosowało 279 posłów, a przeciw - 137. Z tym jednym, ważnym zastrzeżeniem, że 81% głosów "przeciw" głupiemu przepisowi było głosami posłów rządzącego wówczas PiS, a nakaz wszedł w życie dzięki gremialnemu poparciu sejmowej lewicy i stu jedenastu posłów rzekomo liberalnej Platformy Obywatelskiej.</p>
<p>Po roku jazdy "na światłach" bilans jest prosty - na drogach przybyło wypadków, nam ubyło pieniędzy, a zarobiły stacje paliw, producenci żarówek i Skarb Państwa. Naukowe badania okazały się funta kłaków warte, a propagandowa kampania na rzecz bezpieczeństwa - więcej przyniosła szkody niż pożytku. Austriacy, którzy też dali się zwariować, już poszli po rozum go głowy i od pierwszego stycznia znów używają świateł zgodnie z ich przeznaczeniem - czyli wtedy, gdy widoczność jest kiepska. A Polak? Od pięciu wieków to samo - <em>Nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą, i po szkodzie głupi</em>.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Liberalizm ante portas]]></title>
<link>http://pochmara.wordpress.com/?p=27</link>
<pubDate>Sat, 26 Apr 2008 18:14:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>kurp</dc:creator>
<guid>http://pochmara.ro.wordpress.com/2008/04/26/liberalizm-ante-portas/</guid>
<description><![CDATA[Jan Fijor nigdy nie grzeszył łagodnym piórem, ale ostatnie &#8220;liberalne&#8221; szaleństwa Pl]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jan Fijor nigdy nie grzeszył łagodnym piórem, ale ostatnie "liberalne" szaleństwa Platformy sprawiły chyba, że kompletnie puściły mu nerwy. Efektem - fenomenalny, doskonale uargumentowany i pełen złośliwej ironii artykuł pod wiele mówiącym tytułem <a title="Liberalizm ante potras" href="http://www.korespondent.pl/index.php?x=artykul_r1&#38;id=4949" target="_blank">Liberalizm ante portas</a>. Jeśli nie można liczyć na rozsądek władzy, to zawsze warto przynajmniej się z niej pośmiać. Gorąco polecam!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Platforma: kołtunizm vs. eudajmonizm]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1476</link>
<pubDate>Tue, 22 Apr 2008 11:33:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.ro.wordpress.com/2008/04/22/platforma-koltunizm-vs-eudajmonizm/</guid>
<description><![CDATA[
Czy Platforma Obywatelska jest partią pluralistyczną, wielowątkową? Jeżeli ktoś miał wątpli]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Czy Platforma Obywatelska jest partią pluralistyczną, wielowątkową? Jeżeli ktoś miał wątpliwości  – to działania i wypowiedzi niektórych z jej członków powinny to rozwiać.  W tej formacji znajdzie się miejsce i dla krakowskiego polityka, któremu się wydaje, że żyje w czasach „Teczki Stańczyka” i modernisty, który uprawia politykę w wersji popowej.</p>
<p><span style="color:#ff6600;">Janusz Palikot</span> to człowi